Kiedy iść z dzieckiem do lekarza przy przeziębieniu?

Gdy dostrzegasz, że Twojemu maluchowi coś dolega, jest trochę „nie swój” i zaczyna skarżyć się na dolegliwości związane z przeziębieniem, zastanawiasz się czy najlepiej od razu pójść do lekarza, czy może jeszcze poczekać i spróbować zwalczyć objawy domowymi sposobami.
To pytanie nie jest pozbawione sensu, ponieważ o ile w przypadku ludzi dorosłych takie „odwlekanie” konsultacji z lekarzem i samodzielne leczenie nie jest bardzo ryzykowne, w przypadku dzieci może nieść ze sobą poważne konsekwencje. Oczywiście nie można popadać też w przesadę i z każdym kichnięciem biec do pediatry! Niemniej jednak lepiej dmuchać na zimne, bo dzieci, zwłaszcza niemowlęta, są wrażliwe i nawet kilkugodzinna gorączka może doprowadzić do odwodnienia.

Kiedy zatem iść z dzieckiem do lekarza? Z niemowlęciem najlepiej od razu, gdy spostrzeżesz, że gorączkuje. Starsze dzieci też trzeba uważnie obserwować i jeśli od samego początku jest bardzo chore, słabe i ma podwyższoną temperaturę, wtedy też lepiej zasięgnąć porady lekarskiej.

Kiedy jeszcze należy skonsultować się z lekarzem?

Gdy maluch choruje kilka dni (3-5) i pomimo leczenia domowymi sposobami objawy chorobowe, takie jak ból głowy, stawów, gardła, kaszel i podwyższona temperatura nie ustępują.

Zawsze powinnaś skontaktować się z lekarzem, gdy Twoje dziecko dodatkowo choruje przewlekle na inne schorzenia.

Nie odkładaj wizyty w czasie, jeśli zauważysz, że zwykłemu przeziębieniu towarzyszą inne dolegliwości, np. duszności, trudności z oddychaniem, świszczący oddech, bardzo silny ból ucha lub głowy, utrudnione i bolesne przełykanie, naloty na migdałach, wysypka, świąd. Nie wolno tego lekceważyć, bo czasem pod przykryciem przeziębienia może wystąpić inna poważniejsza choroba, np. angina, wymagająca innego leczenia.

Podobał Ci się artykuł?

Dodaj do  
Kopiuj link do podstrony
Magdalena_Pacuk
Autor: Magdalena Pacuk
Mam 22 lata i studiuję pedagogikę integracyjną. Uwielbiam pracę z dziećmi i z nimi wiążę swoją przyszłość. Szczególnie interesuje mnie terapia dzieci niepełnosprawnych, z którymi mam kontakt dzięki praktykom studenckim. Naprawdę wiele mi one dają, bo teraz już wiem, co chcę robić w życiu. Inną moją wielką fascynacją jest kino z lat ’50 i ‘60. Nade wszystko kocham filmy z Audrey Hepburn i właściwie to już sama nie wiem za co. Jest w nich tyle uroku i piękna, że trudno to opisać. A „Rzymskie wakacje” mogę oglądać w nieskończoność!