Mimo, że żyjemy w epoce telefonów komórkowych, śmigłowców, ciągłego postępu technicznego i świetnie wyszkolonych służb ratowniczych, to niestety czasem może się zdarzyć, że w razie wypadku w górach, będziemy musieli radzić sobie sami, opierając się tylko na własnym doświadczeniu i wiedzy.

Jednak sprawa ta w rzeczywistości nie wygląda tak jasno i klarownie. Byłoby inaczej, gdyby każdy wypadek można było przewidzieć. Niestety to, co najgorsze często spada na nas jak grom z jasnego nieba, a my, mimo wszystko, musimy zachować spokój i zdrowy rozsądek. Jednak płacz i krzyk małego dziecka, dodatkowo może nawet widok krwi, naprawdę utrudnia trzeźwe spojrzenie na całą sytuację. Pierwsza pomoc potrafi być niezwykle stresująca, ale musimy pamiętać, że są sytuacje, gdy czyjeś zdrowie jest w naszych rękach i wtedy trzeba zapomnieć o strachu, tylko wziąć się w garść i działać.
Czym objawia się złamanie kości?
- ból i obrzęk kończyny,
- ograniczone poruszanie kończyną,
- nienaturalna pozycja,
- kończyna zgina się w miejscach, w których nie powinna tzw. patologiczna ruchomość,
- krwotok zewnętrzny w przypadku złamania otwartego
Co robić, gdy na stoku w wyniku wypadku nasze dziecko złamie nogę, a przeniesienie go nie jest możliwe?
1. Przede wszystkim zabezpieczamy miejsce, gdzie leży poszkodowany wbijając skrzyżowane narty (aby tworzyły znak „X”), żeby ostrzec o wypadku innych narciarzy i uniknąć tym samym kolejnych kolizji.
2. Stwierdzamy w jakim stanie jest dziecko – czy odpowiada na pytania, rozmawia z nami.
3. Powiadamiamy służby ratownicze lub innych narciarzy, aby ci to zrobili. Musimy zdawać sobie sprawę, że pomimo posiadania telefonu komórkowego, nie zawsze mamy zasięg swojego operatora.
4. Konieczne jest zachowanie stałego kontaktu z poszkodowanym. Rozmawiajmy z nim i zapewnijmy opiekę i poczucie bezpieczeństwa. Pod żadnym pozorem nie wolno pozwolić dziecku na jakiekolwiek gwałtowne ruchy lub przemieszczenie się.
5. Zapewniamy mu ochronę przed utratą ciepła. Możemy go okryć kurtką, ale tak, by dziecka nie przegrzać, bo to spowoduje rozszerzenie się naczyń krwionośnych i może pogłębić wstrząs pourazowy.
Co robić, gdy poszkodowane dziecko wymaga przeniesienia?
1. Unieruchamiamy złamaną kończynę.
2. Jeśli kość została złamana – unieruchamiamy dwa sąsiadujące z nią stawy, jeżeli złamaniu uległ staw – unieruchamiamy sąsiadujące z nim kości.
3. Gdy dziecko złamie rękę lub obojczyk, wówczas możemy dowiązać rękę do tułowia lub założyć trójkątną chustę, podobnie postępujemy w przypadku złamania nogi (dowiązujemy zdrową do złamanej).
4. Pod żadnym pozorem nie wolno samemu nastawiać złamanej kończyny ani też zmieniać jej ustawienia.
5. Gdy doszło do złamania otwartego najpierw musimy delikatnie rozciąć bądź zdjąć ubranie dziecka. Następnie uciskamy tętnicę powyżej zranienia, a bezpośrednio na ranę zakładamy opatrunek jałowy, na to gruby pakiet uciskowy. Wszystko owijamy bandażem. Pamiętajmy, że prawidłowo założony opatrunek zatamuje krwawienie. Kolejnym krokiem jest unieruchomienie nogi bądź ręki.
Podobnie postępujemy w przypadku zwichnięć, dodatkowo można też do miejsca przyłożyć coś zimnego, jednocześnie pamiętając o niedopuszczeniu do odmrożenia. Warto wiedzieć o jednym – dla tego biednego malucha najważniejsza jest obecność Mamy czy Taty. To czasem wystarczy, by dać nadzieję, ze wszystko przecież na pewno dobrze się skończy.
Komentarze 2
Jedna uwaga, przy złamaniu nie zawsze występuje obrzęk i opuchlizna.
U mojego syna jedynym objawem złamania był ból przy stawaniu na nogę.
Gdy konieczny jest gips, nalegajcie na gips syntetyczny. Jest płatny, ale o wiele lżejszy przez to po ściągnięciu nóżka czy rączka szybko wraca do formy :-)
Lekarze w pogotowiu nie chcieli założyć go mojemu dziecku twierdząc że potem jest dramat przy ściąganiu bo trzeba to robić piłą elektryczną do gipsu.
Nie prawda, prywatny ortopeda ściągnął go nożycami w kilka minut, bez jednej łezki u synka.
ja złamałem sobie obojczyk na początku nie bolało ale jak doszedłem do domu to płakałem a następnie do szpitala w szpitalu założyli mi gips i do domu. w domu spadłem z krzesła i mi się wyrwało znowu. Nikomu nie rzycze