Sposoby na ferie bez śniegu

Ferie bez śniegu nie muszą oznaczać nudy i bezmyślnego wpatrywania się w telewizor czy ekran komputera! Zamiast zamartwiać się, że w tym roku zima spłatała nam figla, lepiej wziąć się do roboty i zachęcić malucha do zabaw, w czasie których śnieg zupełnie nie jest potrzebny.
Po pierwsze - konkursy z nagrodami. Dzieci uwielbiają chwile, kiedy mogą się wykazać. Dla maluszków może to być konkurs na namalowanie kim chciałoby być w przyszłości lub co lubi robić najbardziej. Oczywiście każda praca jest nagradzana, np. kolorowanką czy czymś słodkim. Starszaki mogą już zagrać z nami w świetną zabawę w „państwa – miasta”. Polega ona na stworzeniu tabelki, w której w pierwszej kolumnie będziemy wpisywać nazwy państw, w następnej miasta, dalej rośliny, zwierzęta i wszystko na co jeszcze będziemy mieli ochotę. W jednej rundzie wszyscy gracze wpisują każdą z wyżej wymienionych rzeczy zaczynającą się na daną, wylosowaną literę, np. literę H. Zapisujemy w jak najkrótszym czasie, tak by uprzedzić innych, kraj – Hiszpania, miasto – Hamburg, roślinę – hiacynt, zwierzę – hiena itp. Wygrywa ten, kto skompletuje całość jako pierwszy. Gra daje dużo radości i przy okazji utrwala pewien zasób wiedzy.

Przeczytaj o zajęciach dla dzieci, ktore w czasie ferii zostają w domu.

Po drugie – niezastąpione gry planszowe. Wyśmienicie umilają czas nie tylko dzieciom, ale też całej rodzinie! Warto przypomnieć sobie zasady tych gier, o których smyki nieco zapomniały i w chwili, gdy będzie trudno zdecydować, co chcemy robić, rozłożyć planszę i grać! Planszówki pozwalają nie tylko zabić nudę, ale także pozytywnie wpływają na rozwój logicznego myślenia, no i uczą… przegrywać.

Po trzecie – karaoke. Istnieje cały szereg stron internetowych, na których znajdziemy linie melodyczne znanych utworów muzycznych, a do nich teksty piosenek. Naprawdę warto pewnego wieczoru zachęcić dziecko do wspólnego śpiewania. Ten cudowny wymysł pozwala śpiewać po prostu wszystkim: można nie mieć dobrego głosu, słuchu muzycznego i poczucia rytmu, a i tak daje to mnóstwo radości.

Po czwarte – oczywiście oprócz zabaw domowych można po prostu… pojechać tam, gdzie śniegu jest dostatek i nie przejmować się jego brakiem. Otworem stoją polskie i zagraniczne góry. Jeśli tylko dysponujemy taką kwotą pieniędzy, że możemy sobie pozwolić na wyjazd, naprawdę nie warto zwlekać z decyzją. Naturalnie nie wszystkim przeszkadza brak śniegu w okresie zimy, niektórzy wręcz lubują się takim stanem rzeczy. Jeśli jednak ani Ty, ani Twoja rodzina do nich nie należycie, dobrze jest udać się w miejsca, w których o niedostateczną ilość białego puchu martwić się nie musimy. Tam będziemy mogli dowoli cieszyć się typowymi dla zimy sportami, czyli narciarstwem i snowboardingiem. Maluchy na pewno także z wielką przyjemnością pobawią się w bitwę na śnieżki, czy po prostu pozjeżdżają na sankach.

Przeczytaj artykuł Sport dobry na wszystko.

Ciekawym rozwiązaniem całej sytuacji jest też wyjazd do… ciepłych krajów. Skoro będąc w ojczyźnie nie możemy cieszyć się śniegiem o typowej dla niego porze, może po prostu jedźmy tam, gdzie jest jeszcze cieplej. Słońce wpływa zbawiennie na nasze samopoczucie: pod jego wpływem od razu poprawia się nam humor. A błoto zamiast śniegu raczej nie ma takiego działania. Naturalnie jest to kwestia wydania pewnej ilości pieniędzy, ale skoro możemy sobie na to pozwolić, to dlaczego nie?

Okres ferii pozbawiony swego znaku firmowego, czyli krótko mówiąc śniegu czasem potrafi naprawdę popsuć humor. Przecież tyle dzieci czeka z utęsknieniem na ten czas, gdy może od rana hasać na podwórku obrzucając się śnieżkami i zjeżdżać na sankach z pobliskich górek. Jednak, gdy pogoda zrobi nam psikusa, nie ma powodów do zmartwień. W każdej sytuacji można przecież odnaleźć jej dobre strony i choć większości maluchom trudno będzie w to uwierzyć, bezśnieżne ferie też takie mają.

Podobał Ci się artykuł?

Dodaj do  
Kopiuj link do podstrony
Magdalena_Pacuk
Autor: Magdalena Pacuk
Mam 22 lata i studiuję pedagogikę integracyjną. Uwielbiam pracę z dziećmi i z nimi wiążę swoją przyszłość. Szczególnie interesuje mnie terapia dzieci niepełnosprawnych, z którymi mam kontakt dzięki praktykom studenckim. Naprawdę wiele mi one dają, bo teraz już wiem, co chcę robić w życiu. Inną moją wielką fascynacją jest kino z lat ’50 i ‘60. Nade wszystko kocham filmy z Audrey Hepburn i właściwie to już sama nie wiem za co. Jest w nich tyle uroku i piękna, że trudno to opisać. A „Rzymskie wakacje” mogę oglądać w nieskończoność!

Dodaj swój komentarz

*
*
*

Pamiętaj, iż komentarz musi być zgodny z regulaminem.

Twój email jest wymagany. Jednak nie martw się nie będzie on nigdzie wyświetlany. Jest to zabezpieczenie przed nieuczciwymi internautami którzy SPAM'ują.

Zarejestruj się aby móc dodawać komentarze bez ograniczeń!