Wychowanie bezstresowe czy ucieczka od odpowiedzialności?

Miłość to pragnienie dobra dla drugiego człowieka, a miłość rodziców do dziecka wyraża się przez troskę o jego rozwój, który wyraża się, między innymi, w wychowaniu. Te stwierdzenia wydają się oczywiste i niemal wszyscy tak je traktują. Problemy pojawiają się przy próbie określenia czym owo dobro dziecka jest.
Zwolennicy wychowania bezstresowego uważają, że jest nim pozwalanie dziecku na wszystko czego w danym momencie ma ochotę i wyłączenie z procesu wychowania wszelkich zakazów, nakazów, ograniczeń i dyscypliny. Czyli, według nich dobrem dziecka jest to wszystko czego ono chce.

Głównym więc założeniem wychowania bezstresowego jest to, że dziecku do prawidłowego rozwoju potrzebne jest wyłącznie zaspokojenie potrzeb biologicznych i danie mu maksymalnej swobody. Dzięki temu wychowa się ono samo metodą prób i błędów. I co najważniejsze bez zakazów i nakazów będzie szczęśliwe i radosne, a któż nie chce szczęścia swego dziecka? Tylko czy aby na pewno tak się stanie?

Przeczytaj dekalog dobrego rodzica.

Nie tylko biologia

Rozwój człowieka dotyczy nie tylko sfery biologicznej, ale również sfery psychicznej i duchowej. A te kształtują się w relacjach z ludźmi. Najpierw z rodzicami, rodzeństwem, później z rówieśnikami, sąsiadami, nauczycielami i innymi napotkanymi osobami. Dziecko uczy się jak funkcjonować w społeczeństwie, jak zachowywać się w stosunku do innych osób, uczy się rozróżniać dobro i zło. Poznaje, które zachowania są akceptowane przez innych, a które nie. A uczy się właśnie przez to, że jego najbliżsi okazują swoją aprobatę i dezaprobatę. Karzą, gdy zrobi coś złego i nagradzają za dobre zachowanie. Wcześnie zaś mówią mu co jest dobre a co złe, wprowadzają pewne zasady funkcjonowania w domu, i zobowiązują do ich przestrzegania. To wprowadzenie w dorosłe życie, w którym też przecież różne zasady – choćby prawne – obowiązują.

Nie da się w naturalnych warunkach odseparować dziecka od świata zewnętrznego i tak, czy inaczej, będzie ono kształtowane przez środowisko zewnętrzne. A przecież to co dociera do dziecka od innych ludzi, czy z mediów nie zawsze jest dobre. Kto ma więc je uchronić przed negatywnymi wpływami, jeśli nie rodzice? Jak mają to uczynić, jeśli nie przez wyznaczanie zasad i określanie tego co dobre a co złe? Jak mają uczyć przestrzegania tych zasad, jeśli nie będzie żadnych konsekwencji za ich łamanie?

Nie opuszczaj swoich dzieci

Wychowanie bezstresowe to zostawienie dziecka samemu sobie. Ucieczka od odpowiedzialności za nie. To uczynienie z dziecka sieroty mimo, że fizycznie posiada ono rodziców. Czy na tym polega miłość? Przecież dziecko to mały człowiek, który dopiero uczy się wszystkiego i od rodziców zależy w jakim źródle będzie zaspokajał pragnienie poznawania świata. Czy będzie to czysta woda czy zatruta? Jeśli mama czy tata pozwolą dziecku robić co chce, jeśli nie nauczą go rozpoznawać co dobre i co złe, to prędzej czy później trafi ono na zatrute źródła. Bezstresowe wychowanie to po prostu porzucenie swoich dzieci. Zostawienie ich na pastwę czyhających na nich zagrożeń. Co z tego, że dziecko w danym momencie będzie cieszyło się, że może pobawić się żyletką jeśli za chwilę będzie płakać bo się nią skaleczy? Co z tego, że dzisiaj jest szczęśliwe bo może robić co chce i nikt je do niczego nie zmusza, jeśli w dorosłym życiu nie będzie potrafiło utrzymać się w żadnej pracy z uwagi na lenistwo i nieumiejętność wywiązywania się z powierzonych zadań?

Święty spokój czy miłość?


Wychowanie dziecka Miłość wymaga poświęceń. Wychowanie również. Dużo łatwiej i wygodniej, zamiast miłości, dać dziecku źle rozumianą wolność, a w zamian otrzymać święty spokój. Do czasu oczywiście. Niemniej krótkowzroczni rodzice czasami bardziej cenią swoją wygodę niż dobro dzieci, a potem płaczą i mają pretensję do całego świata, że ich pociechy nie uczą się w szkole, wpadają w złe towarzystwo czy uzależnienia. „Przecież niczego mu nie brakowało – mówią” - i tak najczęściej jest, te dzieciaki mają wszystko oprócz tego co najważniejsze – prawdziwej miłości, która przejawia się w stawianiu wymagań, w byciu konsekwentnym, po prostu w angażowaniu się rodziców w wychowanie.

Potrzeba granic i konsekwencji

Granice w życiu dziecka nie są po to by je więzić czy ograniczać, jak sugerują zwolennicy bezstresowego wychowania, ale są po to by je chronić i dać bezpieczną przestrzeń do prawidłowego wzrostu. Innymi słowy, bronią je przed zagrożeniami współczesnego świata. W domu bez zasad dzieci są zagubione, nie mają pewności, że rodzicom im na nich zależy. Podświadomie czasem wyczuwają, że coś jest nie tak z miłością rodziców do nich. Ważne by zasady ustalane w domu były konsekwentnie egzekwowane. Wówczas rodzice mogą stać się dla dziecka punktem odniesienia. Skałą, która w pewnych dziedzinach nie zmienia się i można się na niej oprzeć. Nie może być bowiem tak, że poświęcamy zasady dla naszej wygody. Najlepiej wyjaśnić to na przykładzie.

Rodzice Moniki ustalili z nią, że powinna wracać do domu najpóźniej o godzinie 21.00. Jeśli chciałaby gdzieś zostać dłużej powinna zadzwonić i zapytać ich o zgodę. Pewnego razu Monika nie dzwoni i wraca do domu o 23.00. Zastaje w pokoju zmęczonego tatę przed telewizorem, który ogląda interesujący go film. Monika wie, że zaraz dostanie burę, a potem szlaban na internet przez tydzień. Tato jednak nie chce przerywać oglądania filmu. Mówi tylko podniesionym głosem „ O które to się wraca do domu?”. Monika mówi „przepraszam”, dodaje jakąś wymówkę. Tato odpowiada „No dobrze idź spać” i na tym sprawa się kończy. Gdy za tydzień powtarza się ta sytuacja, tato reaguje zupełnie inaczej – miał zły dzień w pracy, jest zdenerwowany. Zaczyna wrzeszczeć na Monikę i mówi jej, że za karę przez 2 tygodnie nie będzie mogła korzystać z internetu. Monika płacze, że to niesprawiedliwe, że ostatnio przecież nic nie mówił, a ustalona kara to tydzień. Na co słyszy odpowiedź, ze jest gówniarą i nie ma nic do gadania.

Takie postępowanie rodziców sprawia, że dzieci dowiadują się, że nie ma stałych zasad w życiu, że zależą one od humoru rodziców. Raz obowiązują, innym razem nie. Czego zabrakło? Konsekwencji w egzekwowaniu zasad. Bez niej dzieciaki będą się czuły jak na wzburzonym morzu, a nie na stałej skale. Tylko stałość w ustalaniu zasad będzie dla naszych dzieci pomocą w określaniu co dobre, a co złe. Tylko stałość w karaniu, gdy zaistnieje potrzeba nauczy je, odpowiedzialności i ponoszenia konsekwencji za swoje czyny.

Wychowanie – przygotowanie do dorosłego życia


Ktoś powie, że karanie jest dla dziecka bardzo stresujące, a wymagania je ograniczają bo nie może robić tego co zechce. Ale przecież rodzice wychowując swoje dzieci mają za zadanie przygotować je do dorosłego życia, które pełne jest stresujących sytuacji. W pracy zawodowej trzeba podporządkowywać swoje zachcianki temu co oczekuje pracodawca. W życiu rodzinnym niejednokrotnie potrzeba tego, by poświęcić swoją wygodę dla dobra współmałżonka i dzieci. Wychowanie bezstresowe do tego nie przygotowuje – wręcz przeciwnie, sprawia, że dzieci wyrastają na dorosłych egoistów, których nie obchodzą potrzeby innych. Młody człowiek wychodzi w świat zupełnie nieprzygotowany do dorosłego życia, ma wielkie wymagania, a nie chce dać nic z siebie i dziwi się, że nikt nie chce go zatrudnić, że nikt nie chce z nim być. I najgorsze jest to, że nie rozumie dlaczego, bo przecież we własnych oczach jest ideałem. Czy tego chcą kochający rodzice dla swoich dzieci? Czy też może chcą by ich synowie i córki byli odpowiedzialni, wytrwali, konsekwentni, troszczyli się o innych, nie załamywali się w trudnych chwilach?

Wychowanie bezstresowe tak naprawdę jest brakiem wychowania. Jest zrzuceniem odpowiedzialności za nasze dzieci na szkołę, telewizję, rówieśników. Jeśli zależy Ci na dobru twoich pociech, musisz przygotować je do tego, by w dorosłym życiu umiały funkcjonować jak najlepiej. Rezygnując ze stosowania kar i nagród w wychowaniu, nie stawiając dzieciom wymagań pozwalasz, by ktoś inny kształtował ich charakter. Twoje dzieci potrzebują Twojej pomocy by wyrosnąć na porządnych ludzi. Nie zostawiaj je samym sobie.

Podobał Ci się artykuł?

Dodaj do  
Kopiuj link do podstrony
Krzysztof_Pilch
Autor: Krzysztof Pilch
Krzysztof Pilch jest pedagogiem należącym do Inicjatywy Tato.Net promującej zaangażowane ojcostwo.

Komentarze 2

katherina39

nie można dzieci strofować, upominać i karcić na każdym kroku bo stracą pewność siebie, będą niesamodzielne, uzależnią się od pomocy rady i wsparcia mamy/taty, bo utrwali im się ze to rodzice wiedza i robią zawsze wszystko lepiej. trzeba tłumaczyć, ale nie ośmieszać i nie poniżać. uczyć asertywności i samowystarczalności. wzmagać pewność siebie.

katherina39 2 lata, 4 miesiące temu
emilias292

Muszą być jakieś kary,granice żeby dziecko się nauczyło funkcjonować w świecie.

emilias292 2 lata, 4 miesiące temu

Dodaj swój komentarz

*
*
*

Pamiętaj, iż komentarz musi być zgodny z regulaminem.

Twój email jest wymagany. Jednak nie martw się nie będzie on nigdzie wyświetlany. Jest to zabezpieczenie przed nieuczciwymi internautami którzy SPAM'ują.

Zarejestruj się aby móc dodawać komentarze bez ograniczeń!