I w sumie nie ma się to dziwić, bo w tym okresie maluchy przechodzą etap rozwoju, który charakteryzuje się między innymi kształtowaniem indywidualności i niezależności oraz nieumiejętnością panowania w pełni nad własnymi emocjami. Tak więc, jeśli nasza pociecha prezentuje powyższy zestaw zachowań wraz ze swymi indywidualnymi dodatkami, to nie znaczy, że jest z nią coś nie tak, nie znaczy też, że mamy się na takie zachowania zgadzać. Zobacz dekalog dobrego rodzica.
Nie ulegać szantażowi
Dlatego należy pamiętać, że wrzask, histeria mogą być próbą sił, a gdy ulegniemy staną się też formą szantażu emocjonalnego. Jasne jest, że takie nieznośne zachowanie jest trudne do wytrzymania, wstydzimy się przed innymi, jeśli jesteśmy w miejscu publicznym, na przykład w supermarkecie. „Życzliwe” komentarze postronnych obserwatorów, raczej, nie pomagają nam w racjonalnym myśleniu, ani nie uspokajają. Dlatego niejednokrotnie popełniamy błąd. Ważniejsza staje się dla nas opinia ludzi i święty spokój niż wychowywanie dziecka. Ulegamy, kupujemy maluchowi to co wymusił na nas wrzaskiem, a tym samym nagradzamy go za to zachowanie. A nagroda jak wiadomo przyczynia się do wzmocnienia owego zachowania. Pokazaliśmy naszą słabość i brak konsekwencji. Dziecko ze zdziwieniem odkrywa, że tego olbrzymiego dorosłego da się zmusić do tego, by złamał swój własny zakaz. Dlaczego więc tego nie wykorzystać? Wówczas możemy być pewni, że histeria będzie się powtarzała coraz częściej.
Przeczekać
Co więc robić w trakcie napadu histerii? Przede wszystkim przeczekać go i starać się nie zwracać na dziecko uwagi. Oczywiście bywa to trudne, ale przecież nikt nie powiedział, ze wychowanie jest łatwe. Jeśli maluch nie robi sobie krzywdy, ani nie niszczy cudzej własności to dajmy mu się wywrzeszczeć. W końcu się zmęczy i zrozumie, że jego zachowanie nie odnosi oczekiwanych efektów. Możemy go co najwyżej wyprowadzić w inne miejsce, ale to bardziej ze względu na nasze poczucie wstydu. Gdy w takim stanie chce z nami rozmawiać, kategorycznie powiedzmy, że porozmawiamy, dopiero gdy się uspokoi i więcej się do niego nie odzywajmy. Nie ma sensu, żadne tłumaczenie, krzyczenie czy groźby, bo i tak nic do niego w tym momencie nie dotrze, ma w sobie zbyt duży ładunek emocji, by jeszcze skupić się na rozumieniu naszych słów a szarpanie czy potrząsanie może tylko pogorszyć sprawę, nie mówiąc o tym, że niechcący sami będąc w nerwach, możemy wyrządzić dziecku krzywdę. Dopiero gdy się uspokoi, należy jasno i twardo powiedzieć, że nigdy nie kupimy mu nic pod w pływem takiego zachowania, że jest ono niedopuszczalne i nie życzymy go sobie. Nie próbujmy go niczym udobruchać, bo inaczej w żaden sposób nie zrozumie, że jego zachowanie jest złe. Pamiętajmy, że dziecko zasłużyło na karę, ale nie za to, że poczuło złość i frustrację, nie za swoje uczucia nawet najbardziej negatywne, ale za zachowanie.
Rozmawiać o uczuciach
Musimy starać się tłumaczyć maluchowi w sposób dla niego zrozumiały, że złość jest czymś naturalnym, ale wyrażać ją należy w inny sposób. Zależnie od wieku dziecka, po takim napadzie, można porozmawiać o tym jak się czuło, spróbować dotrzeć do powodów, które wywołały taką reakcję. Trzeba tłumaczyć mu, że nie może mieć wszystkiego, co zechce, że jego prośba nie zawsze musi być spełniona. Czasem przydatne mogą być różne opowieści, bajki, w których bohaterowie muszą zapanować nad gniewem czy złością, które pokazują, że można to zrobić, ale też wskazują na negatywne skutki niepanowania nad sobą. Można kupić specjalne bajki terapeutyczne, które są pisane właśnie pod kątem radzenia sobie z emocjami. Dobrze jest też uczyć dziecko cierpliwości i nawet gdy możemy mu dać to, o co prosi, kazać mu poczekać, zamiast dawać od razu.
Dać wybór
Skoro dziecko ma potrzebę dokonywania własnych wyborów nie ma sensu mu wszystkiego zakazywać, bo gdzieś musi ją zaspokoić. Co więcej, warto dawać mu możliwość samodzielnego podejmowania decyzji na co dzień. Oczywiście w kontrolowanych przez nas warunkach. Gdy jemy śniadanie, można uprzedzić zbliżające się „nie ja nie chcę”, pytaniem „nalać ci mleka do czerwonego czy zielonego kubeczka?”. Jeśli maluch nawet miał zamiar zacząć protestować, to w tym momencie jego uwaga zostaje zaprzątnięta istotną dla niego decyzją. Tak samo można zrobić będąc na zakupach – widzimy objawy wskazujące na to, ze zaraz zacznie się „ja chcę, żebyś mi to kupił i już”, zainteresujmy go czymś innym biorąc dwa produkty i pytając, który wybrać. Takich decyzji może być mnóstwo: którą droga w parku pójdziemy, w jakim kolorze czapkę ubierzesz, co chcesz zrobić najpierw - umyć ząbki czy wykąpać się itd.
Skoro rodzic wie, że napady złości są czymś naturalnym, warto skupić się na ich zapobieganiu. Podane powyżej sposoby w wielu przypadkach są skuteczne i na pewno kosztują mniej nerwów niż próby uspokojenia rozhisteryzowanego malucha.
Komentarze
Mój 10 miesięczny synek też już potrafi wpaśc w histerię :/
moja córka na szczescie jeszcze tego nie ma. a moze nas to ominie? :)
mój misio ma prawie 1,5 roku i nie miał jeszcze nigdy takich ataków złości.
histeria oczywiście, rzecz ludzka, bo jest efektem tego, że ludzie nie radzą sobie z emocjami. A dzieciaki ogólnie są nieporadne. Trzeba im pomóc zrozumieć wiele spraw, wytłumaczyć spokojnie, bo często niepanowanie nad sobą jest wynikiem braku zrozumienia sytuacji i intencji innych osób.
oj ile razy my dorośli wpadamy w histerie, wiec dzieciaczka trzeba to wybaczyc i pomóc
Trzeba mu przede wszystkim jasno postawić zakazy i się tego trzymać, a jak wpadnie w histerię to spróbować mu tłumaczyć naszą decyzję.
A odwracanie jego uwagi przez wybór drogi w parku czy kubka do picia również pomaga :)
ja teraz tak mam. ale nie przy histeri tylo poprostu przy krzyku. jak nikola zaczyna krzyczec szybko pokazuje jej np. szeleszczacy papierek z cukierka. od razu jej [rzechodzi
nie ma nic gorszego niż histeryzujące dziecko.
Jak mniejsze dziecko, można szybko byle czym zabawić, strasze tak łatwo sie nie poddaje. Wiem bo koleżanka przechodzi przez to.. Tzw. bunt dwulatka. Oj ma cięzko
czytałam sporo o buncie dwulatka. oj jest cieżko.
niektórym dzieciaczkom podobno zaczyna sie to wczesniej.... przykład z wczorajszej piaskownicy... byłam z małym na placu zabaw, był chłopczyk miał 1,5 roku. Mój smyk miał grabki i nie chciał dac sie pobawić temu chłopczykowi... ( miał prawo). Jego mam tłumaczyła mu, że ma swoje i woła go... a on po prostu podszedł do mojego synka i zadrapał mu nosek pazurem. Byłam w szoku.
Oj jak histeria to mój Dawid był w tym najlepszy. Od momentu gdy zaczął raczkować to stały element goszczący 6 razy w tygodniu o różnej porze dnia. Nieprzespane noce i to wyczekiwanie- czy to kolka, czy brzuszek boli, a może to już ten moment że ingerować musi lekarz? Taką traumę histerii przechodziliśmy z mężem, aż młody nie skończył 3 lat. Gdy już zaczął mówić i mógł nam powiedzieć wszystko. Oczywiście napadów histerii było wtedy zdecydowanie mniej, ale owszem raz na jakiś czas się jeszcze zdarzały. My wybieraliśmy wtedy metodę na przeczekanie. Pomagało - po 35-45 minutach. Mamom mających małych histeryków - cierpliwości i powodzenia - maluchy wyrastają z tego.
przeczekanie to chyba najlepsza metoda, bo jeśli będzie się reagować i próbować udobruchać dziecko, szybko nauczy się ono, że to świetna metoda, by dostało to, czego chce.
tak ale to przeczekanie jest takie męczace:)
oj mój synek choć ma 9miesiecy robi podobnie, boję sie co będzie dalej..
rośnie ci mały dyktator:)
filiptar, może i męczące, ale najskuteczniejsze - jeżeli rodzice zawczasu nie pomęczą się z przeczekiwaniem, później będą się męczyć jeszcze bardziej...
nie można reagować w sposób, który utwierdzałby dziecko, że jego zabiegi przynoszą pożądany efekt, nie można dać się złamać, trzeba być konsekwentnym, choć czasem serce się ściska...
poza tym, każdy rodzic zna swoje dziecko najlepiej, jakiekolwiek dobre rady nie są uniwersalne :) Rodzice intuicyjnie czują, kiedy ustąpić a kiedy wziąć na przetrzymanie. a że czasem się pomylą to trudno, takie jest życie. zawsze eksperymentujemy na sobie, na swojej rodzinie. Nie jesteśmy w stanie uczyć się na cudzych błędach ani żyć według dobrych rad innych.
pewne zasady są raczej uniwersalne, działają na każde dziecko. nikt mnie nie przekona, że konsekwencja może być nieskuteczna.
a dlaczego nie jesteśmy w stanie uczyć się na cudzych błędach? Jak dla mnie to doskonała metoda nauki. i w dodatku bezbolesna. po co powtarzać cudze błędy?
ostatnio byłam z małym na targu, zobaczył mój czerwony portfel i ... zaczął tak się wydzierac że musiałąm mu dać!! Sma jestem zła na siebie, że uległam, ale ludize już zaczeli sie dziwnie patrzeć;)
podobnie było w mieście... zobaczył moją torebke i tak sie wydzierał , że był cały czerwony...Czy da rade wychować już takiego małego nerwusa?
oj gaska ja tez mam czerwony portfelik i mały jak go zobaczy, musi go miec....Moze trzeba zmienić na mniej rzucający sie kolor portfela? Oczywiście żartuję.
Moja jest w tym mistrzynią.Potrafi bez przyczyny(tzn.sensownej) zacząć krzyczeć ,kopać...czekam,aż się uspokoi..czekam,nie odzywam się do niej bo to wówczas nie ma sensu..jak już zawoła,żebym ją przytuliła to już wiem,że po wszystkim i rozmawiam z nią...naprawdę skuteczny sposób
emalias bardzo dory sposob!!! a ile twoja ma lat?
fifliptar wiesz, ja już nawrt i o tym myslałam, ale mąż ma czarny portfel i też maly chce go miec...
a mojego meza portfel tak go nie kusi:) ale ja znow jestem przywiazana do swojego...i w sumie nie mozna z wszytskiego rezygnować, aby maly byl spokojny
Moja mała ma dwa i pół roku....
oj tak..wierze ze malemu sie znudzi;)
moja córka tez wpwda w histerie mimo ze ma 3 latka. po tym artykule zmienie swoje zachowanie podczas jej kolejnej histeri i moze zacznie sie cos zmieniac
A u nas nawet możliwość wyboru między dwiema rzeczami nie działa, bo córa się złości i wrzeszczy: z tego!, nie z tego! Ręce opadają....