Większość lekarzy jest zdania, że smoczek należy dziecku podawać sporadycznie, by mogło zaspokoić odruch ssania. Natomiast jeśli smyk nie rozstaje się z nim na krok, nawet w dzień, wówczas istnieje ryzyko powstania wad zgryzu. Takie przyzwyczajanie do smoczka może mieć też negatywny wpływ na kontakt dziecka z otoczeniem. Psychologowie twierdzą, że maluch, którego największym przyjacielem jest smoczek i najchętniej nie wyjmowałby go z buzi, częściej ma problemy z porozumiewaniem się. Po prostu może mniej mówić, nie mieć na to ochoty.
Nie wszyscy jednak mają to szczęście, że ich maluszek dobrze śpi, jest spokojny, nie marudzi i nie płacze. Niektóre dzieci po prostu potrzebują mieć coś w buzi, mają bardzo silny odruch ssania, który muszą zaspokoić. Wtedy należy podać bobasowi smoczek, bo jest on zdecydowanie lepszy od kciuka, co potwierdzają pediatrzy.
Istnieją takie dwa magiczne okresy, kiedy „odsmoczanie” przynosi najlepsze efekty:
- 5-6 miesiąc życia, gdyż wtedy dziecko bardzo szybko się rozwija
- 1,5 – 2 rok życia, ponieważ w tym wieku maluch chce udowodnić, ze jest już „duży”
Odzwyczajanie nie może być nagłe i niespodziewane, a przeprowadzane stopniowo. Niektóre mamy odcinają powoli, każdego dnia milimetr smoczka, aż pewnego razu zupełnie nie zostanie nic do ssania. Jest to świetny sposób, bo maluszek nie jest tym tak zaskoczony, niż gdybyś nagle wyrzuciła smoczek.
Z drugiej strony, w chowaniu smoczka też nie ma nic złego, pod warunkiem, że ta metoda zostanie okraszona odpowiednią historyjką, np. o Smoczkowej Wróżce, która pewnego dnia zabiera smoczek, (tak bardzo potrzebny innym maluszkom) a w zamian pozostawia mały prezencik. Można też powiedzieć, że smoczek był już stary i zmęczony i wyjechał, np. do Zakopanego. Pamiętaj, by chwalić swojego szkraba po każdej nocy przespanej bez smoczka!
Absolutnie nie można krzyczeć na dzieci i mówić im, że są już za duże na ssanie smoka! W końcu to my na początku dajemy im to dobrodziejstwo, cieszymy się, że to smoczek je uspokaja. Dziecko nie rozumie, dlaczego do tej pory był on „cacy” a nagle jest ”be”.
Proces odzwyczajania wymaga poświęcenia uwagi i cierpliwości. Bądź wyrozumiała, przecież maluszek musi rozstać się z kimś kochanym, czasem swoim pierwszym i najlepszym przyjacielem.
Komentarze 26
Słyszałam,że dobrym sposobem na odzwyczajenie jest dawanie dziećku smoczka tylko na drzemki dzienne i do spania na noc, potem zrezygnowanie ze smoczka podczas dziennych drzemek, aż w końcu i w nocy. Oczywiście nagrody dla dzieci gwarantowane :)
moja córka używa tylko smoczka do spania. ma 7 miesięcy i naprawde bardzo nam to ułatwia zasypianie.
My tez jesteśmy na etapie dawania smoczka do zasypiania. teraz maluch ząbkuje i jest bardzo marudny, więc czasem dostaje w dzien na chwilę. jak już będziemy mieć wszystkie ząbki.( teraz idą cztery trójki) zaczynami akcję odzwyczajania od smoka. Akutar załapiemy się na drugi magiczny okres... Moze się uda.
my ząbków nie mamy jeszcze ale właśnie słyszałam, ze smok dużo też pomaga przy zabkowaniu. a więc jeszcze go zostawimy.
smoczek jest bardzo pożyteczny, gdyż ma korzystny wpływ na przyszłe mleczne uzębienie. poza tym z psychologicznego punktu widzenia uspokaja. należy pamiętać, ze dziecko w fazie oralnej ma szczególną potrzebę ssania, żucia i wkładania przedmiotów do budzi. Smoczek ma swoje dobre i złe strony. najgorszą jest to, że tak trudno się z nim rozstać i jest to ciężka, choć konieczna i nieunikniona przeprawa zarówno dla dziecka jak i dla jego rodziców.
to to jest temat rzeka... niedawno oglądałam o tym jakiś program w telewizji. "Mama myszka urodziła małe myszki i teraz potrzebuje smoczka" itd. Ogromne pole do popisu dla rodziców z wyobraźnią...
ciekawe, jak funkcjonowały dzieci w czasach, kiedy nie było jeszcze smoczków.
pewnie jak smoczków nie bylo to dawalo sie dziecku do buzi jakis patyk albo kawałek szmaty. trzeba sobie radzic jakos :)
pewnie tak było. potrzeba matką wynalazku.
nie ma wracac do tamtych czasów
wrócić nie wrócimy ale powspominac mozna
U mnie postęp z odzwyczajaniem... mój maluch lubiał po spaniu jeszcze potzrymac smoka chwilke w buzi... teraz mówie mu , że misio idzie spac a on od razu wyciaga smoka z buzi i daje misiowi i jeszcze mu kocy... żemu mu dac jego kocyk z którym zawsze zasypia i dajemy razem misiowi:)
A ja nie miałam takich problemów. Mój mały od początku pluł smokiem najdalej jak umiał. W ruch szedł za to w okresie ząbkowania kciuk prawej ręki, który wyglądał okropnie po akcji gryzienia. Nawet smarowanie preparatami z apteki wtedy nie pomogło. Przeszło mu obgryzanie kciuka jak ząbki wyszły do końca.
moja ciotka wiązała swojej córce rączki do spania bo zadne rekawiczki nie pomagaly i żadne preparaty z apteki. rano budziła sie ze spuchnietymi paluszkami a raz nawet krew leciala z palucha
oj to już wole jak smoka doi...
dobrym pomysłem jest zrobienie pożegnanie smoczkowi, i kupienie jakiejs zabawki w zamian za smoczka-sposób superniani;)
A moja mała nie chciała smoczka tylko paluszki...i to jest chyba większy problem bo smoczka można wyrzucić,schować a paluszki nie.
No tak , ale mój maluch jeszcze nie zrozumie , że jakas zabawka jest w zamian.... za mały jest jeszcze
dziecko ma prawo nie rozumieć, ze coś jest w zamian, ono po prostu wie czego chce i się denerwuje gdy podpycha mi się inny przedmiot, czuje się wtedy niezrozumiane i może dojść do jeszcze większej awantury... Lepiej poczekać na mniej emocjonalny moment w życiu malucha, rodzic wyczuje, kiedy jego pociecha jest gotowa na rozwód ze smoczkiem :)
wczoraj próbowalam wieczorkiem rozpocząc akcję.Dał misiowi smoka.. ale jak go kładłam ciagle o niego wołal. Pokazywałam mu ze misio ma i jak mu zabierze to misio bedzie płakał. To on zabierał smoczka i przytulał i całował misia, zeby nie płakał....Oj bedzie ciezko...
Ale mam plan, w maju rodzi sie dzeciaczek braciszka... mały bedzie miał 2 latka, moze zrozumie i odda smoka dzidziusiowi?
Wiecie co mnie dziadek oduczył od smoczka.Byłam na wsi i w wieku dwóch lat jeszcze chodziłam ze smokiem.A dziadek wyciągnął mi go z buzi i powiedział że jestem za duża na smoka i idzie wyrzucić świnką do korytka.I smoczka już nie miałam:)
Aha...jeszcze jedno.Jak dziecko ma tylko jednego smoczka to fajnie.Mój narzeczony musiał mieć do spania 3smoczki jeden w buzi a po jednym do rączki:)jak się któryś zgubił to ponoć był ryk na całe Zabrze:)
filiptar jaka słodki twój mały:) rodzi sie w nim empatia:) hihih
moj mały bardzo lubi przytulać, jak dziecko płacze na placu zabaw , to chce od razu ukochać. Albo jak mówie że mam buba od razu całuje, czy to rączka, czy szyja....:) I jak pocałuje kręci głową na nie nie. I wtedy trzeba mu mówić, że juz nie boli:)
fajnie, chcialbym aby mój maciuś był też taki, a nie nieczuły;)
pewnie bedzie... moj tez musial do tego dorosnąc:)