Zwraca się, więc do dziecka mówiąc mu, że nie może spełnić jego prośby i nakazuje odnieść pluszaka na półkę. To wywołuje kolejne nalegania, a gdy odmowa się powtarza maluch zaczyna płakać, krzyczeć, mówić mamie, że jest niedobra, okropna, że go nie kocha, czasem używając różnych niewybrednych epitetów zasłyszanych w domu czy na podwórku. Mama widząc, że sytuacja się pogarsza i ludzie wokół zaczynają zwracać na nich uwagę, a prośby ani groźby nie skutkują i dziecko dalej histeryzuje, ulega mu i kupuje miśka albo też próbuje przekupić je obietnicami czy inną tańszą zabawką.
Konieczność odmawiania
Takie sceny nieraz można zaobserwować w sklepach, z takimi oraz podobnymi sytuacjami, zapewne, spotka się wielokrotnie każdy rodzic. Oczywiście nie każdy z nich tak zareaguje. Poza tym w życiu jest wiele innych sytuacji gdy dziecku trzeba odmówić: gdy chce wyjść w zimie na dwór bez czapki, gdy chce zbyt późno wrócić do domu, gdy prosi by mu pozwolić na coś czego nie powinno robić. No właśnie w jaki sposób odmawiać dzieciom? Jak reagować, gdy nie możemy albo nie chcemy spełnić ich prośby? Warto pamiętać, że odmawiając uczymy nasze pociechy samodzielnego funkcjonowania w dorosłym życiu. Bo to normalne, że nie zawsze dostajemy to czego pragniemy, że nie zawsze możemy w danym momencie zrobić to, na co mamy ochotę. Ale każdy dorosły, który tego doświadczył wie, iż nie jest to przyjemne i o tym też należy pamiętać mówiąc nie. Warto postarać się, by sytuacja ta stała się dla dziecka łatwiejszą do zniesienia, by sposób odmowy nie wywoływał w nim jeszcze więcej przykrych odczuć.
Tak, więc w skrócie można sformułować dwie generalne zasady, które mogą pomóc w umiejętnym odmawianiu:
1. Odmowa często bywa konieczna i kształtuje w dziecku dojrzałe podejście do życia.
2. Konieczność pogodzenia się z nie spełnieniem pragnienia jest dla dziecka przykra i nie ma potrzeby pogłębiania tej przykrości.
Przeczytaj o obowiązkach w życiu dziecka.
Kochające serce i trzeźwy umysł
O ile pierwsza zasada wydaje się oczywista, o tyle przy drugiej może pojawić się pytanie: ale jak to zrobić? Przede wszystkim należy trzymać swoje nerwy na wodzy i nie dać się ponieść emocjom. Trudne? Jasne, że czasem tak, ale to jest jedna z cech, która powinna odróżniać dorosłego od dziecka: umiejętność panowania nad sobą. Jest to istotne, bo inaczej będziemy na dziecku wyładowywać naszą złość i frustrację wynikającą z jego zachowania. Nasz trzeźwy umysł i kochające serce – tego potrzebuje w tej sytuacji dziecko. Chodzi, bowiem o to, by w momencie, gdy wiemy już, że z takich czy innych powodów nie powinniśmy spełniać prośby dziecka, wytłumaczyć mu dlaczego odmawiamy. Uczynić to należy spokojnie i w sposób dostosowany do jego możliwości intelektualnych – przedszkolak nie zrozumie przecież wszystkich powodów, które moglibyśmy podać nastolatkowi. I co najważniejsze, mówmy prawdę, bo dziecko wyczuje w nas nieszczerość, a wówczas odbierze to jako próbę oszustwa z naszej strony i całe tłumaczeni pójdzie na marne.
A nam przecież chodzi o to, by dziecko zrozumiało, że nie odmawiamy mu, bo mamy taką zachciankę, ale dlatego, że mamy ku temu uzasadnione powody.
Kochające serce pomoże nam w osłodzeniu odmowy – powiedzmy dziecku, że rozumiemy powody, dla których chciałoby coś zrobić / mieć, że wiemy jak się czuje – opiszmy to słowami („wiem,
że jest ci teraz smutno i źle”) i przytulmy albo okażmy jakimś gestem to, iż nadal je kochamy. Ważne, żeby ten gest wykonać nawet, gdy dziecko jest tak rozżalone, że rani nas swoimi słowami i nie ulegać szantażowi emocjonalnemu, które świadomie lub nie może stosować.
Chcę twojego dobra, więc jestem konsekwentny
Uleganie jest, bowiem najczęstszym błędem kochających rodziców. Z prawdziwą miłością ma mało wspólnego. Dlaczego? Z prostego powodu: jeśli kocham kogoś, to chcę dla niego jak najlepiej. Zmienianie swego zdania tylko dlatego, że dziecko płacze, histeryzuje, robi nam sceny na oczach innych, nauczy go tylko tego, że krzykiem, złością można na innych wymusić zmianę decyzji.
A, jeśli tak, ucierpią na tym jego relacje z rówieśnikami, nauczycielami – po prostu z innymi ludźmi. Nikt przecież nie lubi osoby, która zmusza innych do tego co chce, nie liczy się z ich zdaniem, obraża się, gdy ktoś robi coś nie po jej myśli, jest bezczelna i egoistyczna. Powinniśmy, więc przywoływać sobie tą myśl w chwilach, gdy trudno nam być konsekwentnym – czy chcemy prawdziwego dobra swojego dziecka, czy jesteśmy gotowi dla jego dobra nie ulec mu, czy też po prostu chcemy mieć święty spokój dorabiając do tego ideologię, że to z miłości do naszej pociechy.
Nastolatek – już nie dziecko
Jeśli nasze dziecko ma już te naście lat to pamiętajmy, że w wieku dojrzewania może być ono bardzo uczulone na punkcie dwóch rzeczy: własnej wolności i dorosłości. Odmawiając mu powinniśmy brać te dwie rzeczy pod uwagę. Starajmy się dobrze uzasadnić swoją odmowę – nie znaczy, że musimy dużo o tym mówić – chodzi o to, by było konkretnie i zrozumiale, nie dajmy mu odczuć, że traktujemy je jako smarkacza, któremu nic nie musimy wyjaśnić, nie występujmy z pozycji siły, bo to będzie rodziło, tylko i wyłącznie, opór. Jeśli nastolatek będzie wysuwał swoje argumenty to porozmawiajmy z nim o tym – on potrzebuje tego, by jego rodzice traktowali go poważnie. Porozmawiać nie znaczy oczywiście przyznać mu rację, ale można okazać zrozumienie dla jego motywów, nie zgadzając się z nimi. A, jeśli odmowa dotyczy kupna jakiejś rzeczy dodatkowo jest to okazja do wprowadzania go w świat domowych finansów i współodpowiedzialności za nie.
Komentarze 4
dobry artykuł, choć w praktyce trudno zachować konsekwencję działań wychowawczych. Nieraz łatwiej ulec i mieć święty spokój.
trudna sztuka, ciężko zachować się asertywnie, gdy ukochane dziecko robi sceny... czasem ulegamy dla świętego spokoju, czasem serce nie pozwala inaczej... to niepedagogiczne ale takie typowe dla kochających rodziców. ważne żeby zachować proporcje, nie ulegać zawsze. chwile słabości mogą zdarzyć się każdemu, nie można się obwiniać.
oj cieżko nie ulegać kiedy patrzą ludzie jak nasze dziecko krzyczy i kłąddzie się na podłogę, tupie nogami itd. Ale jesli raz ulegniemy będziemy musieli robić to częściej dlatego lepiej nauczyć sie asertywności.
oj znam to..jak odmawiam wychodze... na nieczula matkę... zwłaszcza w obecności tesciowej.. ona by maluchowi na wszystko pozwolila