Widać to szczególnie w tym jaki stosunek niektórzy młodzieńcy mają do starszych ludzi. Pogarda, śmiech, powód do żartów, lekceważenie - tego często możemy być świadkami. Ale przecież nie chcemy by nasze dzieci zachowywały się w ten sposób. Co więc robić? Jak je nauczyć szacunku dla starszych?
Przeczytaj o Dniu Babci.
Przykład idzie z góry
Przede wszystkim ważna jest zasada, która dotyczy różnych sfer wychowania: im wcześniej zaczniemy, tym łatwiej będzie osiągnąć cel wychowawczy i większa szansa, że będzie on trwały. Tak więc naukę właściwego odnoszenia się do starszych należy zacząć już u maluchów. Często jest tak, że rodzice nie zwracają na to uwagi i dopiero jak ich pociecha idzie do przedszkola muszą się wstydzić przed wychowawczynią, że przedszkolak niewłaściwie się zachowuje, zwraca się do niej przez „ty”, używa niegrzecznych zwrotów itp. Dziecko uczy się różnych zachowań obserwując i naśladując osoby dla niego ważne. Gdy jest małe – tymi osobami są tato i mama. Dlatego zanim zaczniemy zrzucać winę za złe zachowanie naszych pociech na innych: rówieśników, wychowawców warto zrobić sobie rachunek sumienia i zadać pytanie: czego moje dziecko uczy się o stosunku do starszych, patrząc na moje zachowanie? Jeśli sami zachowujemy się źle wobec naszych rodziców, kłócimy się z nimi, krzyczymy, podważamy ich autorytet przy dzieciach, to nie ma co się dziwić, że maluchy również są nieuprzejme wobec starszych. Jeśli pogardliwie wyrażamy się o sąsiadce-staruszce, to nie zdziwmy się, gdy usłyszymy jak banda wyrostków wśród, których będzie i nasz syn czy córka używa wyzwisk w stosunku do niej i stroi niewybredne żarty. Mając świadomość, że dziecko na nas patrzy warto bardziej świadomie wykorzystywać w wychowaniu codzienne sytuacje. Jadąc w autobusie ustępujmy miejsce starszym, widząc starszą sąsiadkę pomóżmy jej nieść zakupy, przepuśćmy w drzwiach. Chodzi o zwykłe ludzkie odruchy, o których często dziś zapominamy.
Przykład to nie wszystko
Sam przykład to jednak za mało. On jest potrzebny nie tylko do tego, by pokazać dziecku jak powinno postępować, ale również po to by uczynić mocniejszymi i bardziej wiarygodnymi nasze słowa. Uczymy dziecko zasad, których sami przestrzegamy w życiu. Nasze latorośle bywają niedomyślne, czasem rozkojarzone i mogą same nie wpaść jak w danej sytuacji powinny się zachować. Dlatego należy im o tym przypominać, najlepiej dyskretnie, tak by ich nie zawstydzać przed innymi osobami. Przykładowo we wspomnianym autobusie wystarczy szepnąć „ustąp miejsca tej pani i poproś, żeby usiadła”. Jeśli dziecko jest nieśmiałe to wystarczy, że ustąpi miejsca, a prośbę do starszej osoby możemy skierować już my. Czasem sytuacja wygląda w ten sposób, że starszy człowiek się wzbrania przed skorzystaniem z uprzejmości, wówczas ważne jest by go jednak przekonać, bo inaczej dziecko może stwierdzić „po co ustępować miejsca skoro oni i tak nie korzystają z tego”. Tak więc zachęt słownych do pomocy starszym nigdy nie za wiele, również ważne są komentarze do własnych zachowań. Po powrocie do domu warto porozmawiać o tym dlaczego ustąpiliśmy miejsca starszej osobie. No i oczywiście pamiętajmy o pochwałach dla dzieci, gdy zachowają się odpowiednio.
Szkodliwa obrona
No ale przecież nie zawsze dzieci będą zachowywać się tak jak trzeba. Czasem wręcz przeciwnie. Co więcej bywa tak, że to starsi ludzie czują się urażeni ich niewłaściwym zachowaniem i głośno zwracają na to uwagę. I tu niestety bywa, że rodzice działają na szkodę dzieci i zaczynają je bronić, gdy nie mają racji. Być może odbierają zwrócenie uwagi dziecku jako atak na siebie albo podważenie ich umiejętności wychowawczych, może też są po prostu zbyt nadopiekuńczy i idealizują swoje pociechy. Niezależnie od powodów przyczyniają się do tego, że młody człowiek nie widzi, że zrobił coś złego, wręcz przeciwnie, bo przecież tato czy mama go bronią. Lepiej dla naszych dzieci, jeśli staniemy po stronie tej starszej osoby (jeśli oczywiście ma rację) i każemy im naprawić krzywdę, którą wyrządziły. Nawet jeśli to ma być zwykłe „przepraszam”, dopilnujmy by go nie zabrakło. Pamiętajmy, że miłość bez wymagań nie jest miłością, a inni ludzie niekoniecznie uwzięli się na nasze dzieci, jak mniemają niektóry nierozsądni rodzice, po prostu być może to nasze dzieci nie są takie idealne, jak nam się wydaje.
To w jaki sposób nauczymy dzieci odnosić się do starszych prędzej czy później odbije się również w naszym życiu. Jeśli sami lekceważymy naszych rodziców, nie dziwmy się jeśli na starość spotka nas to samo od naszych dzieci – niezależnie od tego jak dobrzy byliśmy dla nich. Nie oczekujmy od naszych pociech wdzięczności, skoro nie okazywaliśmy jej ich dziadkom. Najlepszą szkołą szacunku do starszych jest rodzina. Postarajmy się więc, by nasze pociechy miały dobry kontakt ze swoimi babciami i dziadkami. Dbajmy też o to by nawet jeśli nie zgadzamy się ze swoimi rodzicami nigdy nie kłócić się z nimi w obecności ich wnuków.
Komentarze 25
przykład idzie z góry, trzeba samemu szanować starszych, dzieci nieświadomie naśladują swoich rodziców
To prawda. My się kłaniamy sąsiadom i nasz mały też wie, że starszym należy się ukłonić, a w autobusie ustąpić miejsca i grzecznie odpowiedzieć dzień dobry na dzień dobry. Trzeba dziecku również uświadomić, że my jego rodzice kiedyś też będziemy starzy i nam jako starszym ludziom będzie niezmiernie miło mając kontakt i szacunek u swoich dzieci. Pokazujemy synkowi, jak ważna jest dla nas jego babcia i dziadek i że oni też wchodzą w skład rodziny- a rodzinę się kocha i szanuje.
Ten szacunek to po prostu muszą rodzice wchować
inaczej w dorosłym życiu dopiero dziecko zrozummie
Potrzebna jest też krótka, pouczjąca rozmowa. I pochwała za dobre zachowanie
oj le niektórych starszych również powinno sie uczyc szacunku. myślą , że jak są strasi to wszystko im się należy. ahhh ostatnio miałam taki incydent ze starszą babcią , że az głowa boli.
rozmowa oczywiści z dzieckiem od najmłodszych lat
dużo pomagają bajki z morałem.
Tak i dobry przykład,
Wszystko zależy od rodziców i dziadków, wszystko w ich rękach. To jak szanujemy siebie i innych, jak odnosimy sie do ludzi starszych wpływa na dziecko. One uczy się od nas. Bardzo ciekawy artykuł.
Od małego trzeba tłumaczyć dziecku..teraz rodzice często są zapracowani i nie mają czasu zwracać na to uwagi....zgadzam się,że bajki to dobry sposób na naukę,szczególnie u małych dzieci.
a mnie zawsze się wydawało, że to raczej babcie i dziadkowie idealizują dzieci, a mniej rodzice.
to odnośnie akapitu "Szkodliwa obrona"
idealizują wszyscy :) myślę jednak ze rodzice bardziej idealizują, bo w ten sposób wybielają codzienne wpadki swojego malucha. Kompensują sobie np. chwilową niegrzeczność dziecka przez chwalenia się jak to jego pociecha ładnie pisze czy tańczy... A dziadkowie mają dziecko "od święta" wiec na dobrą sprawę idealizować nie muszą :) Im dziecko wydaje się naturalnie idealne, bo nie mają go na co dzień, nie wiedzą i nie wiedzą wszystkiego. Maluch w obecności dziadków pozwala sobie na mniej niż przy rodzicach
no i zgadzam się, że niektórych dorosłych przydałoby się reformować i zrobić mały porządek w ich sposobie pojmowania świata. Zwłaszcza mam na myśli ludzi starszych. Stawiają siebie na piedestale
ale mój maluch więcej sobie pozwala przy babci. Ja mu na wiele rzeczy nie pozwalam, i wie, że przy mnie tego nie moze,,,, a babcia...po prostu ma na nia sposób i na wiecej mu pozwala
hmm :) no bywa i tak... :) ze swojego doświadczenia wiem, ze jeśli z dziadkami jest dobry kontakt i częsty to maluchy sobie pozwalają na dużo, ale jeśli są to tzw. dziadkowe okazjonalni to dystans robi swoje i dzieciaki udają grzeczne :) Czasami tak dobrze, ze sama daję się nabrać :)
ano właśnie, zależy, czy dzieci mają dziadków na co dzień, czy od święta. wydaje mi się, że codzienne babcie często podważają autorytet rodziców, pozwalając na coś, na co oni nie pozwalają.
masz racje greeg, ja ciagle z tym walczę.
oj zgadza się, ja też z tym walczę. Narazie synek jest mały, wieć walk polega raczej na żywieniu synka, ale jak podrośnie na pewno będzie gorzej;) no ale co poradzić, babcie przecież też kochają swoje wnuki.
MOjej szwagierki córka uważam,że za dużo sobie pozwala w stosunku do wujka,on jest chory na schizofrenie,dziwnie się zachowuje ,ale to nie znaczy,że ona mająca 10 lat może na niego krzyczeć albo się z niego śmiać.mimo że schorowany człowiek to szacunek mu się nalezy!
Rodzice powinni wytłumaczyć tej dziewczyne to! Jak podrośnie może zachowywać sie podobnie
czasami starsi prowokują dzieci, stawiają im zbyt duże wymagania, poza tym wiedzą, ze mają przewagę i zachowują się ostentacyjnie.
Tak małe dzieci nie widza co jest dobre a co nie... trzeba im to po postu powiedzieć.
Nieraz ,mimo iż się im tłumaczy to one chcą się popisać,albo udowodnić,że są już dorosłe i poniżają słowami starszych,sądząc ,że to fajne...
a co zrobić jak babcia nie lubi wnuczki to prawda.I o jakim szacunku tutaj mówić