Jednak w rzeczywistości może się to okazać trudniejsze niż sądziliśmy.
Przede wszystkim musimy pamiętać, że nie ma określonego wieku, kiedy trzeba uczyć dziecko samodzielności podczas posiłku. Wszystko zależy od maluszka, którego należy obserwować. Gdy zaczyna chwytać łyżeczkę lub widelec do rączki, jest to świetny moment, by spróbował jeść sam. Nie wolno tego przegapić, bo entuzjazm u naszego brzdąca może szybko zgasnąć i mama będzie „skazana” na karmienie nawet do trzeciego czy czwartego roku życia.
Czasem nawet kilkumiesięczne dziecko wyraża chęć bycia niezależnym i z przyjemnością bierze do buzi maleńkie i miękkie kawałki owoców, które mu przygotujesz. Postaraj się to umiejętnie wykorzystać i podawaj takie jedzenie, które z łatwością rozpłynie się maluszkowi w ustach.
Jednak niezależność w jedzeniu może okazać się nieco „brudnym” wyzwaniem… Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło! Aby maluszek nie zabrudził wszystkiego wokół, warto założyć mu mały fartuszek z rękawkami, który lepiej sprawdza się w takiej sytuacji niż powszechnie znany śliniaczek. Dodatkowo miseczkę z jedzeniem przytwierdź do stołu specjalną gumową przyssawką, która nie pozwoli by rozochocony maluch wylał wszystko na siebie.
Jedzenie, które podajemy małemu dziecku powinno być podzielone na takie kawałeczki, by każdy z nich był jedynie kęsem dla maluszka. Zupki natomiast powinny być bardziej gęste, ponieważ im rzadsza zupa, tym łatwiej ją wylać z niezbyt posłusznej łyżeczki. W przypadku picia, korzystaj z kubków niekapków, a w zwykłym kubku podawaj brzdącowi wodę, gdyż ta nie pozostawia plam.
Zanim dziecko nauczy się korzystać z łyżeczki, pozwól mu jeść rączkami. Nie ma to jak własne paluszki! Małe racuszki, kotleciki, gotowane warzywa pokrojone w kawałeczki, plasterki miękkich owoców, np. bananów – wszystko to możesz podać swojemu skarbowi bez obaw.
Wspólny, rodzinny posiłek sprawia, że apetyt dopisuje zdecydowanie bardziej. Dlatego zasiadajcie do stołu wszyscy razem! Wasza pociecha będzie miała okazję zobaczyć, jak Wy posługujecie się nożem i widelcem oraz w razie czego może liczyć na pomoc.
Nie warto karcić malucha za bałagan, za powolne jedzenie, bo dla niego to przecież coś nowego! On dopiero uczy się jeść sam, a zanim w pełni zrozumie jak należy posługiwać się sztućcami, będzie się nimi przede wszystkim bawić. Dlatego musisz uzbroić się w cierpliwość, bo czas rozrzuconego jedzenia na podłodze, pomazanego zupką stołu czy latających łyżeczek minie niepostrzeżenie.
Komentarze
oj tak. to naprawdę wyzwanie nauczyć dziecko samodzielnego jedzenia. moja córeczka ma 7 miesięcy, co chwile chce mi zabrać łyżeczkę gdy ją karmię. czasem jej na to pozwalam aby sama jadła ale zazwyczaj kończy się to jedzeniem na ubranku, na podłodze itp. ale za to Nikusia ma przy tym dużo radości. jak to się mówi, że dzieci dzielą się na brudne i nieszczęśliwe :)
Mój maluszke owoce juz sam wcina, a za łyzeczkę tez łapie...czasami trafi do buzi, czasami nie... zawsze otrzymuje za to brawa. Tylko z ta miseczką nam sie nie udaje,,, bo malucha denerwuje , że nie moze podniesc miseczki i zaraz ja rozmontowuję... płynne zupki podaje więc jeszcze mama, a trzyma miseczkę.. maluch druga łyzeczkę w raczce i coś tam nabiera i czasami coś wyląduje w buzi:)
filitrap a ile ma Twoja pociecha? oj samodzielne jedzenie przez dziecko to troche wiecej czasu dla mamy, ale na początku wiecej to jest jedynie sprzątania :)
ma 17 miesiiecy
Ale często też chcą jeść same :) i wtedy pięknie wyglądają :)
ech, to wymaga anielskiej cierpliwości.
oj śliczne to widoki...... wszędzie zupka tylko nie w buzi:)
moja nikola dzis sama jadła kleik ryzowy. w buzi moze wylądowały 2 lyzeczki. reszta na ubranku, podlodze i meblach
to nie najadła sie maleńka:)
trzeba im to wybaczyć
a cierpliwość dla takiego aniołka na pewno się znajdzie ;]
Ja ubierałam małego w koszulkę męża rozścielałam ogromną ceratę i na samym środku siedział mój synuś przy dziecięcym stoliczku z obiadkiem i mając 7 miesięcy sam uczył się jeść. Jedzenie było wtedy dosłownie wszędzie, a najmniej tam gdzie powinno czyli w buzi małego. Mały po każdym posiłku musiał być myty - kuchnia zresztą również, ale szybko się nauczył jak trafiać do buzi łyżeczką.
Moze kiedys spróbujemy tak jak wascin.... ale u nas jest problem... bo maluch jest niejadkiem, wiec pewnie bawiłby sie jedzeniem, a nie jadł
super temat, akurat dla mnie, ponieważ zaczynam synka uczyć samodzielnie jeść. Jak narazie nie wychodzi;)
goska a ile ma Twoja pociecha?
Mojej małej szybko dawałam łyżeczkę do rączki...i muszę przyznać ,że bardzo szybko się nauczyła,nie pamiętam żeby rozwalała jedzonko...no może zupkę ale to tylko nie trafiała do buzi...
i jeszcze jeden i jeszcze raz... za którymś razem może się uda zjeść bez napaćkania wszędzie wokół...;)
aczkolwiek, niektórym to zostaje do końca życia...
Wczoraj po swoim obiadku, jak zobaczył jak dziadzio je... też naszła go ochota i siedzac mi na kolanach jedlismy zieniaczka ze smietanka. Małemu ja raz dawałam, a raz sam nabierał do buzi i jadł... nawet nie było tak źle:) Tylko on przekreca łyzeczke jak pakuje do buzi i czesc odrywa sie od łyzeczki i spada:)
moj synek ma 9 miesięcy, narazie potrafi sam pić... co do jedzeni to potrafi jeść chrupki kukurydziane ;) a reszta to wychodzi mu marnie... raczej sie bawi jedzeniem, i wogole nie trafia do buzi..
jedzenie samodzielne przyjdzie z czasem, ale warto pozwolić dzieciakom eksperymentować na własną rękę. To fakt, ze nabrudzą, ale to pomoże im się usamodzielnić w kwestii jedzenia.
Po pierwsze najważniejsza jest cierpliwość. Dużo cierpliwości...
Jak moja córa uczyła się jeść to codziennie w koszu lądowało nowe ubranko. Wiecznie brudne rękawy, kołnierz, cuda się działy, jedzenie latało! ja w pewnym momencie się poddawałam i zaczynałam ją karmić znów osobiście. Ale znalazłam śliniaki z rękawkami!! :))) Niezbędne są, uwierzcie :) Polecam te z Mymonki http://www.mymonki.pl/sliniaki.html
macie jakieś sprawdzone?