Dyscyplina i miłość

Każdy rodzic na pewno doświadczył, sytuacji gdy jego dziecko zrobiło coś niewłaściwego, złamało jakieś zasady. Wiadomo, że nieraz trzeba naszą kochaną latorośl trzeba ukarać, bo jak ktoś kiedyś powiedział „zło nie ukarane deprawuje podwójnie”.
Problem polega na tym, że wielu, ludzi dyscyplinę i karanie w wychowaniu kojarzy z krzywdą wyrządzaną dziecku, podczas gdy jest dokładnie odwrotnie. To właśnie ignorowanie przewinień, nie wyciąganie żadnych konsekwencji przez rodziców, nie stosowanie kar gdy zajdzie taka potrzeba jest krzywdzeniem dziecka. Tak więc należałoby się zastanowić nie „czy stosować kary?” ale „jak kary stosować?”.

Przeczytaj dekalog dobrego rodzica.


Gdy byłem dziecko myślałem jak dziecko...

Czasem rodzice zapominają, że są rodzicami i patrzą na karę z perspektywy dziecka. Dają się przekonać jego łzom, szantażowi emocjonalnemu, raniący słowom w stylu „nie kochasz mnie”, „jak możesz mi to robić”, „krzywdzisz mnie”, „gdybyś mnie kochał to byś mi pozwalał na...”. Zapominają, że nie ma miłości bez wymagań. Nie chą pamiętać o tym, iż mają być przewodnikami swoich dzieci to znaczy pokazywać im właściwą drogę a gdy zaczną schodzić na bezdroża zawrócić je na szlak. Przecież dziecko z samej definicji jest istotą, która się ciągle rozwija – fizycznie, intelektualnie, moralnie. A skoro tak potrzebuje kogoś kto tym rozwojem pokieruje. Naiwnością jest twierdzenie, że dziecko pozostawione samo sobie będzie rozwijało się najlepiej, że rodzice powinni dbać tylko o zaspokajanie ich potrzeb fizjologicznych. Jeśli oni nie będą wskazywać co dobre a co złe, jeśli nie będą używać swej władzy rodzicielskiej to ktoś inny zabierze dla siebie serca i umysły ich pociech.

Dyscyplina – przejaw miłości

Dyscyplina zawsze powinna być stosowana jako wyraz miłości inaczej rzeczywiście stanie się bezdusznym narzędziem dominacji jednej osoby nad drugą. Kara musi wynikać z troski o dziecko, każdy inny powód sprawia, że intencje rodzica przestają być czyste. Dlatego też należy stosować kilka podstawowych zasad karania:
- dbaj o jasne zasady w twoim domu, upewnij się, że twoje dziecko je zna i rozumie ich sens;
nigdy nie wyznaczaj kary w gniewie, poczekaj aż się uspokoisz ale też;
nie odkładaj wyznaczenia kary zbyt długo – dziecko musi skojarzyć przyczynę (swoje złe zachowanie) i skutek (kara);
- bądź konsekwentny, nie uzależniaj ukarania lub nie ukarania dziecka od swojego nastroju czy humoru;
nie traktuj kary jako zemsty na dziecku za krzywdę jaką ci wyrządziło;
staraj się by kara była adekwatna do przewinienia;
- zawsze staraj się w sposób zrozumiały wytłumaczyć dziecku co było złe w jego zachowaniu;
nigdy nie karz przez „odbieranie” dziecku swojej miłości („jak będziesz taki niegrzeczny, mamusia nie będzie cię kochać”);
- mów dziecku o tym, że jego złe zachowanie zraniło cię, że jest ci z tego powodu smutno i przykro;

Stosując powyższe wskazówki łącznie rodzic pomaga dziecku zrozumieć sens jego kary, a co za tym idzie pokazuje mu, że nie robi tego po to by pokazać swoją wyższość czy władzę.

Przeczytaj o roli ojca w wychowaniu dziecka.

Jak karać?

Ale jakie kary stosować? Cóż najprostszą odpowiedzią będzie: skuteczne. Co to znaczy? Karanie powinno być w jakiś sposób dla dziecka uciążliwe, powodować dyskomfort. Jeśli zabraknie tego elementu to ciężko określić dane działanie jako karę. Ma pozostać w pamięci dziecka tak by w momencie gdy będzie miało okazję powtórzyć dane przewinienie przypomniało sobie o konsekwencjach. Tak więc wszystko zależy od tego jak bardzo rodzic zna swoje dziecko.
To znaczy czy wie co naprawdę lubi, co jest dla niego ważne, jakie rozrywki preferuje, jaki jest jego ulubiony sposób spędzania wolnego czasu itp. Ograniczenie, którejś z wymienionych rzeczy, zakazanie jej na jakiś czas sprawia, że podstawowy warunek kary – jej dotkliwość, zostaje spełniony. Kolejnym sposobem jest, obcięcie dziecku funduszy czyli, tak zwanego kieszonkowego. Można też w ramach naprawienia krzywd wyrządzonych przez swoje zachowanie domownikom nałożyć na dziecko dodatkowe obowiązki domowe. Pomysłów może być mnóstwo wszystko tak naprawdę zależy od konkretnego winowajcy. Należy również pamiętać o wspomnianej wyżej adekwatności kary do przewinienia. Innymi słowy nie można karać w ten sam sposób za zbicie wazonu i za pobicie kolegi w szkole.

Klaps?

Wspomniane sposoby są dużo skuteczniejsze niż kary fizyczne, które niejednokrotnie mogłyby być odbierane przez dzieci jako upokarzające czy wynikające z chęci zemsty, tym bardziej jeśli byłyby wymierzane w gniewie. Z drugiej strony czasem wylewa się dziecko z kąpielą stawiając znak równości między biciem dziecka a daniem mu pojedynczego klapsa. Bo przecież ten ostatni to nie to samo co lanie czy maltretowanie dziecka. Czasem w rzadkich przypadkach może być nawet konieczny. Kiedy? W przypadku zagrożenia życia dziecka i konieczności przywołania go do porządku. Wystarczy wyobrazić sobie sytuację gdy mama idzie z przedszkolakiem wzdłuż ruchliwej ulicy i ten nagle zaczyna się szarpać i wyrywać narażając się na wpadnięcie pod nadjeżdżający samochód. Wtedy tłumaczenie może nie wystarczyć, albo po prostu nie ma na nie czasu, szczególnie gdy maluch histeryzuje i nic do niego nie dociera. Klaps w pupę może pomóc skupić jego uwagę na rodzicu, pomóc mu się opamiętać. Oczywiście jeśli w takiej sytuacji istnieje możliwość objęcia dziecka i przyciągnięcia mocno do siebie tak by nie mogło się wyrwać i dać mu czas na uspokojenie się to jest to lepsze wyjście.

Tak więc karanie jest częścią wychowania. Właściwie stosowane uczy dziecko, że są w życiu zasady, których należy przestrzegać, a za ich łamanie grożą konsekwencje. Z drugiej strony pozwala im też zrozumieć, że prawdziwa troska o drugiego człowieka to również stawianie wymagań. Kochajmy więc nasze dzieci, okazując im miłość przede wszystkim przez ciepłe słowa, czułość, wspieranie i pomaganie im ale również przez stosowanie dyscypliny gdy zajdzie taka potrzeba.

Podobał Ci się artykuł?

Dodaj do  
Kopiuj link do podstrony
Krzysztof_Pilch
Autor: Krzysztof Pilch
Krzysztof Pilch jest pedagogiem należącym do Inicjatywy Tato.Net promującej zaangażowane ojcostwo.