Bycie rodzicem nie zamyka dostępu do nowości książkowych nie związanych z wychowaniem dziecka. Dlatego też dzisiaj przedstawiamy książkę dla Ciebie Mamo. Bardzo kobiecą, romantyczną i pełną przepysznego włoskiego jedzenia. Przedstawiamy Włoskie wesele Nicky Pellegrino.
Zobacz inne książki dla mam.
Beppi Martineelli to rodowity Włoch. Wybuchowy, energiczny, kochający jedzenie, o którym może rozmawiać godzinami. W jego kuchni zawsze pachnie smażoną cebulą, świeżymi warzywami, bazylią i oliwą z oliwek. Caterina to Angielka. Cicha spokojna, trochę nieśmiała. Jak to osoba urodzona w Anglii namiętnie pije herbatę z mlekiem, je tosty i płatki z mlekiem. Los sprawia, że tych dwoje tak różnych ludzi zakochuje się w sobie i po wielu trudnościach zakłada rodzinę.
Jednak historia rodziny Martineelli wcale nie zaczyna się w momencie, gdy Beppi i Caterina poznają i zakochują się w sobie. Zaczyna się, gdy są już dojrzałymi ludźmi z dwiema pięknymi i dorosłymi córkami - Pietą i Addoloratą, na kilka tygodni przed ślubem młodszej z córek - Addoloraty.
Czytając książkę powoli z każdym jej rozdziałem poznajemy losy Państwa Martineelli. Dowiadujemy się, że wiele lat temu Beppi przyjechał z Włoch i założył małą włoską restaurację, którą nazwał "Mała Italia". Dowiadujemy się również, że w tej samej dzielnicy, kilka ulic od niego mieszka jego największy wróg - człowiek, któremu Beppi nie wybaczy nigdy.
Losy całej rodziny, ich przyjaciół i wrogów poznajemy po przez opowieść matki - Cateriny, snutą w czasie przygotowywania sukni ślubnej dla Addoloraty. Wtedy to Caterina opowiada starszej córce jak to się stało, że poznała jej ojca, jak się w sobie zakochali i jak to się stało, że założył on "Małą Italię", która jest dla niego całym życiem.
Sprawdź pomysły na dania dla dzieci.
Co mnie urzekło w tej książce? Nie miłosna opowieść Państwa Martineelli i wieczna waśń sąsiadów. Urzekło mnie jedzenie. Książka Włoskie wesele przepełniona jest włoskimi daniami. Makaronem robionym w domu, sosem ze świeżych pomidorów z bazylią zerwaną z ogródka i lasagne. Czytając tą książkę miałam wrażenie, że jestem w kuchni Beppi, siedzę przy stole i czekam aż wyjmie z piekarnika jakieś pyszne danie.
A "Mała Italia". To też królestwo smaków i zapachów przejęte teraz przez Addolorat, ale nadal wypełnione duchem jej ojca. Miejsce, w którym każdy czuje się jak w domu.
Tej książki nie można czytać będąc głodnym, bo w każdym jej fragmencie obecne jest najlepsze włoskie jedzenie.
Historia Państwa Martineelli nie jest bardzo nietypowa. Książki tej również nie oceniam jako wielkie dzieło. Jest ona jednak wspaniała na jesienne wieczory. Po ciężkim dniu pełnym wrażeń związanych z dziećmi, domem i pracą usiądź z kieliszkiem dobrego czerwonego wina wygodnie w fotelu i poczuj zapach spaghetti i świeżych ziół. Przy okazji poznasz historie ludzi, którzy spotkali się, pokochali i mimo trudność wytrwali w swej miłości.
Książka Włoskie wesele została wydana przez wydawnictwo Prószyński i S-ka i dostępna jest w cenie 32 zł.
Komentarze 28
w tytule artykułu zjedliście "K" w wyrazie włoskie :)
a poza tym ja siedząc w domu z dzieckiem czytam bardzo dużo przy usypianiu małej. książkę mam na dwa dni. teraz zaczytuję się w "zakochany duch"
Bardzo lubię tego typu ksiązki, cena nie jest wygórowan, może sie skuszę?:)
uwielbiam kryminały :) ale ta książka wydaje się być intrygująca. mam nadzieję, ze niedługo wpadnie w moje sidła.
Sądzę, że spodoba mi się ta książka i mam nadzieję, że niedługo ją przeczytam... :)
Książka bardzo interesująca, polecam na jesienne wieczory
lubię, kiedy w książce występuje jedzenie ( ale nie to, którymi uplamiło się kartki podczas czytanie;), to świetnie oddaje klimat i działa na wyobraźnię.
oj a ja wrecz przeciwnie teraz jestem na diecie i nie moge czytac ksiazek wkorej wystepuje hamburger lub kawałek tortu :D
a ja jestem troszkę hedonistką. jedzenie to jedna z największych ziemskich rozkoszy i nigdy nie potrafiłabym sobie odmówić swoich ulubionych dań. jeżeli miałabym się odchudzać, to wolałabym intensywniej ćwiczyć, ale nie rezygnować z czekolady.
książki jeszcze pół biedy, na filmach z jedzeniem jest gorzej. Kiedy ostatnio oglądałam film w kinie, tam ciągle coś jedli, a w końcu to nie mogłam się doczekać, kiedy się skończy, żeby iść zjeść coś słodkiego ;)
Ja nie mam takich problemów... choć najbardziej mnie drazni zapach pizzy , która uwielbiam... ale staram sie jesc ja tylko raz na miesiac....
i ja też się skuszę, szkoda ze nie ma jej w mojej bibliotece
za wczesnie zeby byłą w bibliotece:)
Mogę którejś pożyczyć, bo wygrałam tę książkę, już nie pamiętam w jakim portalu, przeczytałam i jest naprawdę godna polecenia!
greeng bo ludzie teraz wlasnie chodza do kina po to aby zjesc chipsy i napic sie coli
emilias nono to gratuluje. fajnie ci ze wygralas. ja to juz dawno nic nie wygralam niestety
ahh i gdybys mieszkala obok to chetnie bym ksiazke pozyczyla.. a tak to jak? :) teepatycznie
Możemy spróbować telepatycznie ....szkoda bo bym chetnie się podzieliła.....
no tak... bo jakby zapłacić koszty przesyłki i odsyłki. To wyjdzie ponad 10 zł..
a i ja też gratuluję wygranej. Zapewne cudowne uczucie
Pewnie że cudowne,szczegolnie jeśli to pierwszy raz! To były dwie książki.druga to "dom córek" Sarah -kate Lynch.Zapowiada sie też ciekawie.
w jednym konkursie 2 ksiązki... no to nieźle sie obłowiłaś:) żartuje oczywiście:)
ja kiedys wygrywalam czesto, ale to dlatego ze czesto bralam udzial w konkursach. teraz niestety juz brak czasu.
a u mnie na odwrót, kiedyś nie miaałam szczescia, a teraz jak siedze w domu to juz 2 razy wygralam:)
no to widze ze jestem w gronie szczęściar:)
Ale próbowałam grać w totka i niestety tu mnie szczęście opuściło...
oj w totku wybrałam kiedyś 5 zł:)) , gdybym wygrała w totka to bym dom wybudowała:) ehhhhhh...
zwłaszcza ze wczoraj było 40 mln do wygrania
Włoska kuchnia, włoska kuchnia, to ciekawe bo nasze weselne tradycje kulinarne są równie niesamowite, a tak mało się nimi szczycimy.