„Plastusiowy Pamiętnik” – recenzja audiobook'a

Było to bardzo dawno temu. Wasze mamusie nosiły wówczas krótkie sukienki a czesały się w warkoczyki z kokardkami albo obcinały włosy „na poleczkę”… tak zaczyna się pierwsze opowiadanie z książki do słuchania pt. „Plastusiowy Pamiętnik” Marii Kownackiej, który miałam okazję wysłuchać.
Na samym początku trochę przeraził mnie czas trwania opowiadania tj. 1 godzina i 49 minut ponieważ sądziłam, że moja trzyletnia córka posłucha ze mną, jednak tak długo to ona nawet bajki nie ogląda. Udało jej się wysłuchać dwa opowiadania i zajęła się czymś innym. Ja również słuchałam z przerwami, ponieważ musiałam małej zrobić herbatkę, pomóc ubrać lalkę…
„Plastusiowy pamiętnik” tak długo trwa ponieważ jest to pełna wersja tekstu lektury obowiązkowej I klasy Szkoły Podstawowej.

Przeczytaj o recenzji innego audiobooka.

Plastusiowy świat pełen barwnych postaci maluje nam głosem Joanna Pach. Bardzo dobrze zmienia barwę głosu i wciela się w postać Plastusia, ołówka czy piszczącej gumki Myszki. Świetnie potrafi wyrazić emocje i sprawić, że z przyjemnością wsłuchujemy się w każdy nawet szept.

Całość składa się z 36 krótkich opowiadań (średnio po 3 minuty). W pierwszym z nich dowiadujemy się jak Krysia wymyśliła postać plastelinowego ludka a Tosia go ulepiła na pierwszej lekcji po wakacjach i tak rozpoczęło się pisanie pamiętnika tego niezwykłego ludzika. Od tego czasu minęło wiele, wiele lat. „Plastusiowy Pamiętnik” pierwszy raz ukazał się w Płomyczku 02.09. 1931 roku a w książce wyszedł po raz pierwszy w 1936 roku. Tłumaczony jest na wiele języków obcych i jest bardzo lubiany przez dzieci na całym świecie.

Przeczytaj o innych baśniowych postaciach.

Większość opowiadań to świat widziany oczami Plastusia, który mieszka w piórniku, obok gumki, 4 stalówek i scyzoryka. Ma wielkie uszy, duży czerwony nos i zielone majteczki. Obserwuje uważnie życie w szkole. Ciekawią go nożyczki, które tak zgrabnie tną papiery oraz ołówek, który z gumką szaleje na kartkach. Poznaje kałamarz, który robi kleksy i jest niegrzeczny. Opowiada też o Tosi, która jest śliczną dziewczynką z warkoczykami i którą bardzo lubi, ponieważ troszczy się o niego i nie pozwoli mu zrobić krzywdy. Martwi się o przyjaciół z piórnika. Gdy Zosia pogryzła ołówek i on płakał i jęczał to Plastuś od razu próbował poinformować o tym Tosię.
Ludzik z plasteliny nic nie wie o szkole, wszystko dla niego jest nowe i ciekawe. Poznaje farby, które przypominają mu kolorowe cukiereczki. Wszystko wydaje mu się niezwykłe i nowe.

Usłyszymy kłótnię między pędzelkiem a piórem. Poznamy naparstek , igiełki i nitki oraz lalkę Petronellę i Klarkię całą z gałganków.
Jacek, brat Tosi, który wszystkim dokucza również nie przejdzie obojętnie obok mieszkańców piórnika.
Najbardziej podobała mi się opowieść o kredzie, która nie chciała dać wytrzeć Plastusiawi tablicy.

Plastusia wszyscy w klasie bardzo lubią, dostał nawet od Lodzi mały czerwony samochodzik, w którym jeździł ze stalówką, ponieważ ołówek był za długi a gumka za gruba i nie mieścili się w samochodzie.

Wszyscy w piórniku dbają o siebie i pomagają sobie. Plastuś opowiada o spotkaniu z choinką i bombkami i o wielkim porwaniu, czyli o tym, jak Plastuś wisiał na świątecznym drzewku i chłopczyk go zabrał. Na szczęście Tosia zabrała go od Witka i mały plastelinowy stworek wrócił do swojego kochanego piórnika.

Teraz nawet przedszkolaki, które nie wiedzą nic o szkole, z łatwością wsłuchają się i oswoją z tym, co może je czekać już niebawem. A życie szkolne zapowiada się przecież wspaniale!

Z okładki uśmiecha się do nas sympatyczny Plastuś z kredką w ręku. Okładka jest naprawdę bardzo ładna.

 Podsumowując: „Plastusiowy pamiętnik” to bardzo fajne opowiadania do słuchania. Jest ich tak dużo, że można codziennie słuchać nowych opowieści. Nie trzeba od razu przecież wysłuchać całości! Myślę, że młodsze dzieci także mogą je słuchać, pod warunkiem, że będzie to jedno lub dwa opowiadania dziennie żeby zbyt szybko im się nie znudziło. Na pewno także rodzice z przyjemnością przypomną sobie przygody tego przesympatycznego plastelinowego ludka.

Podobał Ci się artykuł?

Dodaj do  
Kopiuj link do podstrony
emilias292
Autor: Emilia Stasiak
Mam 30 lat (w tym roku) i nadal duszę dziecka. Uwielbiam czytać książki. Wychowuję 3 letnią córeczkę Weronikę (urodzinki miała 25 lutego). Nie pracuję zawodowo, jednak ten czas spędzony z moim maleństwem uważam za najwspanialszy okres w moim życiu. Doskonale się czuję w roli mamy. W wolnych chwilach oprócz czytania lubię szyć na maszynie ubrania dla siebie i córki oraz zajmować się kwiatami. Staram się być troskliwą mamą, podążającą za modą kobietą i nowoczesną żoną.

Dodaj swój komentarz

*
*
*

Pamiętaj, iż komentarz musi być zgodny z regulaminem.

Twój email jest wymagany. Jednak nie martw się nie będzie on nigdzie wyświetlany. Jest to zabezpieczenie przed nieuczciwymi internautami którzy SPAM'ują.

Zarejestruj się aby móc dodawać komentarze bez ograniczeń!