Krem Elicina Plus - recenzja redakcji

Och te paskudne rozstępy, blizny, zmarszczki i brodawki. Wiele kobiet, a nawet mężczyzn ma z tym ogromny problem. Zmarszczki pojawiają się z wiekiem, blizny i brodawki mogą nawiedzić każdego, a rozstępy najczęściej atakują kobiety w ciąży.
Na rynku jest mnóstwo kosmetyków, które podobno zwalczają te uporczywe mankamenty. Jednak jak wiadomo nie wszystkie preparaty są skuteczne i nie wszystkie oczywiście są warte swojej ceny. 

Dzięki uprzejmości Biomedic miałam okazję przetestować krem Elicina Plus.
Laboratoria kosmetyczne przez 15 lat próbowały stworzyć kosmetyk, który będzie nadawał się dla wszystkich, który nie będzie nikomu szkodził i uczulał. Składnikami kremu jest m.in śluz ślimaka, olej mineralny, propylen glycol, kwas stearynowy i alkohol cetylowy. W preparacje znajduje się również alantoina, która regeneruje tkankę skórną i działa łagodząco, kolagen i elastyna, dzięki którym skóra staje się gładka, kwas glikolowy usuwa martwe naskórki, naturalne antybiotyki, które zwalczają trądzik oraz witaminy A,C,E , które odżywiają skórę.
Jest to produkt hipoalergiczny i mogą go używać kobiety w ciąży oraz dzieci.

Jeśli chcesz przetestować ten kosmetyk przeczytaj.

Mogę się z wami podzielić moimi pierwszymi wrażeniami, które są pozytywne. Krem ma przyjemny zapach, podczas jego stosowania nie musiałam wstrzymywać oddechu. Jakiś czas temu koleżanka poleciła mi kosmetyk na blizny, który cuchnął cebulą i oczywiście nie zadziałał ponieważ stosowałam go aż 2 dni – mój nos, a w szczególności mój mąż tego nie wytrzymał. Osobiście mój mąż woli przebywać w sypialni z kobietą pachnącą lawendą i truskawkami, a nie śmierdzącą cebulą. A więc jeśli chodzi o zapach Elicina daję 5 na 6 punktów (brakuje mi aromatu moich ukochanych truskawek).

Tak jak zapewnia producent krem łatwo się nakłada i wsmarowuje, a skóra po jego użyciu jest naprawdę gładka, a nawet pozwolę sobie na określenie aksamitna.

Kremowałam podbrzusze, na którym mam pamiątkę po narodzinach mojej kochanej córeczki – mianowicie bliznę po cesarskim cięciu. Blizna się nie zmniejszyła, ale 6 dni to za krótko aby zobaczyć jakieś efekty.

3 dni smarowałam również twarz, a konkretnie mówiąc to okolice gdzie nasilał się trądzik (tak tak, nie tylko nastolatki mają z tym problem) i przyznam, że wygląd skóry się poprawił. Cera stała się bardziej gładka, a trądzik zmniejszył się – jestem bardzo zadowolona i pewnie jak posmaruję jeszcze z 3 razy to pozbędę się tej zarazy na długo, albo i nawet na zawsze.

Za minus uważam opis kremu na opakowaniu. Mianowicie na pudełku, w którym znajduje się tubka z kremem jest naklejka w naszym ojczystym języku, na której napisany jest skład, zastosowanie itp. jednak takowej naklejki brakuje na tubce. Tuba z kremem jest opisana jedynie w języku angielskim oraz w jakimś innym, którego nawet nie znam. Nie wszystkie kobiety trzymają kartonik po kosmetyku. Mnie akurat pół pudełka zjadła córka, a drugie pół mąż wyrzucił do kosza.

Największym minusem jest dla mnie cena. 40 gram Elicina Plus kosztuje 140 zł. I mimo, że ładnie pachnie, dobrze się wchłania i działa na mój trądzik, nie skusiłabym się na taki wydatek.

Podobał Ci się artykuł?

Dodaj do  
Kopiuj link do podstrony
puncowianka
Autor: Oliwia Świątkowska
Jestem mamą rocznej Nikusi, studiuję zaocznie administrację, w tygodniu sprzątam, gotuję i biegam za moją córeczką. Takim moim małym marzeniem jest założenie klubu przedszkolaka, a więc ostro oszczędzam.