Dziecko z chmur - recenzja książki

Chce mieć dziecko i to bardzo. Chce przeżyć 9 miesięcy ciąży, poród, a później każdy dzień rozwoju mojego dziecka. Nie dopuszczam do siebie myśli, że mogę nie mieć dziecka.
A co się stanie jak po wielu miesiącach prób okaże się, że jednak nie mogę mieć dziecka? Że mój organizm nie jest w pełni sprawny i z tych, czy innych powodów jestem bezpłodna. Co wtedy zrobić? Jak sobie z tym porodzić? Jakie podjąć decyzje? Próbować dalej metodą in vitro, czy może adoptować dziecko?

Przeczytaj jak wygląda adopcja krok po kroku.

Pytań związanych z bezpłodnością jest bardzo dużo. Codzienne w wielu domach rozgrywają się dramaty związane z nią. Ale czy bezpłodność równia się bezdzietność? Nie! Mieć dziecko, być rodzicem to nie tylko 9 miesięcy ciąży. Rodzicem można być nie przechodząc tego etapu. Można adoptować dziecko i dać jemu szansę na normalne życie, w pełnej, kochającej się rodzinie.

O tym, że adopcja to nie ostateczność w książce „Dziecko z chmur” przekonują nas dwie mamy, dwie przyjaciółki, które wiedzą co to jest bezpłodność, walka o dziecko i czekanie na tą wymarzoną wiadomość – będę mamą!

Justyna Bigos i Beata Mozer przez wiele lat zmagały się z bezpłodnością – swoją lub swojego partnera. Próbowały różnych metod, leczyły się u wielu specjalistów, aby na końcu podjąć taką samą decyzję – adoptuje dziecko.

Każda z nich dojrzała do swojej decyzji w inny sposób, każda w innym momencie, ale obecnie obie są szczęśliwymi mamami dzieci z chmur.

Kiedy dostałam książkę „Dziecko z chmur” nie podeszłam do nie z wielkim entuzjazmem. Pomyślałam sobie kolejna książka o adopcji, która pewnie nic nie wniesie. Okazało się jednak inaczej. Książka pochłonęła mnie. Przeczytałam ją jednym tchem w dwa dni (tylko dlatego, że nie mogła pozwolić sobie na wyłączenie się z innych obowiązków).

Autorki opisując swoją drogę do adopcji od dniu ślubu, do wspólnych zabaw z dzieckiem pokazały jak wiele trudności trzeba w takich sytuacjach przejść. Sposób w jaki każdy z tych etapów został opisany sprawia, że czuje się ból, który każda z nich czuła otwierając rano oczy, nadzieję patrząc na test ciążowy i płacze się po kolejnej ich porażce.

Przeczytaj, które dzieci mogą być adoptowane.

Przyznam szczerze, że przed przeczytaniem tej książki nie miałam przekonania do adopcji. Myślałam sobie, że jest to fajna sprawa, pomaga się dzieciom, ale ja miałabym adoptować? Raczej nie. Po przeczytaniu książki „Dziecko z chmur” wiem już, że jeżeli kiedyś okaże się, że nie mogę być w ciąży adoptuje dziecko.

Przygotowując się do napisania recenzji zastanawiała się dla kogo jest ta książka. Na pewno jest dla ludzi, którzy są bezpłodni, bo pokazuje, że są inne możliwości i że adopcja to nie ostateczność.
Jest również dla osób, które dopiero zaczynają starania o dziecko, bo napawa optymizmem, dodaje otuchy i sprawia, że widmo bezpłodności nie jest takie straszne.
Jest także dla osób, które mają już dzieci i czasem nieświadomie, a czasem może świadomie dopytują się znajomych kiedy będą mieć dziecko, bo pokazuje, że o bezpłodności nie chce się rozmawiać z każdym, a niewinne pytanie może bardzo zranić.
Jest dla rodziców starających się o adopcje, bo pokazuje drogę do niej taką jaka ona jest, bez uprzedzeń i stereotypów.

Jestem pełna podziwu dla Pani Justyny i Beaty, że miały w sobie tyle siły i odwagi, aby podzielić się swoją drogą do adopcji z innymi.

Książka „Dziecko z chmur” autorstwa Justyny Bigos i Beaty Mozer wydana została przez Wydawnictwo Nasza Księgarnia i dostępna jest w twardej oprawie w cenie 29,90 zł.

Podobał Ci się artykuł?

Dodaj do  
Kopiuj link do podstrony
Agnieszka
Autor: Agnieszka
Nazywam się Agnieszka Jasińska. Od kilku lat związana jestem z serwisami parentingowymi, głównie ze StrefaMamy.pl. Bacznie obserwuję również to co wymyślają, tworzą i próbują nam sprzedać producenci akcesoriów i produktów dla dzieci. Sama nie ma (jeszcze) dzieci. Mam jednak z nimi, a także z ich rodzicami styczność praktycznie codziennie przez co ich potrzeby nie są mi obce.

Komentarze 7

None

Bardzo trafna recenzja - nic dodać nic ująć. Podobają mi się uzupełnienia w postaci informacji praktycznych; jak wygląda adopcja krok po kroku, itd.

Elka 2 lata, 1 miesiąc temu
None

Kupilam ksiazke, troche po kryjomu. Trafia w samo sedno. Teraz , po przeczytaniu czuje, ze nie jestem sama, nie czuje sie inna, gorsza. Czytam po raz drugi, placze, oczyszczam sie, a jutro , na wiosne pojawie sie z usmiechnieta twarza i pocaluje mojego meza na jutro za to , ze kocha mnie, jak mowią pomimo. Po Swietach, jak goscie wyjada, poszukamy naszego dziecka z chmur i czekać na nie bedziemy chocby do zniw przyszlorocznych , a moze i dluzej. Siostrze juz napisalam, ze mi lepiej. Ladna ta ksiazka , madra, czasami wstydliwa, ale prawdziwa przecież. Mnie sie podobala. To polecam.

Alina 2 lata, 1 miesiąc temu
None

Przeczytałam trochę przez przypadek. Książka warta chwili ciszy, wzruszająca, głęboka i mądra. Dyskretnie polecę ja moim znajomym. Ogromnie spodobała mi się bajka umieszczona na końcu, to jak sądzę dobry przykład pokazania dziecku adoptowanemu, jak wielkim jest skarbem dla rodziców. Mnie osobiście poruszyła do głębi. Postaram się być teraz jeszcze bardziej cierpliwa wobec własnych dzieci i jeszcze bardziej kochająca.

Olga 2 lata temu
None

Już teraz wiem, dlaczego żonie tak zależało na kupieniu tej książki. Ostatecznie przeczytaliśmy ją oboje. Bardzo chciałbym móc osobiście spotkać się przy kawie z jej autorkami. Ich słowa pozwoliły nam odnaleźć nadzieję i pokrzepienie. To dobra lektura także dla facetów, takich, jak ja, dla których pewne zachowania mojej żony były do tej pory niezrozumiałe. Może to głupio zabrzmi, ale miło wiedzieć, że inni zmagają się z podobnymi problemami. Brawa dla autorek, które ośmieliły się opowiedzieć o swojej prawdziwej historii bez owijania w bawełnę. Dzięki za szczerość!

Adam 1 rok, 9 miesięcy temu
None

Cześć, mam pytanie, czy inne niedoszłe mamy czuły podobnie jak autorki książki? Przeczytałam ją ze łzami, bo przypomniałam sobie swoją walkę o dziecko. Ogromnie wzruszająca i prawdziwa książka! Polecam!

Estera 1 rok, 9 miesięcy temu
None

Jeśli szukacie książki na jesienne wieczory - polecam! Latem jakoś nie wypada tak płakać. Ja jednak zabrałam ją na wakacje, zaszyłam się na rozpadającym się mazurskim pomoście z wystawioną wędką oraz z postanowieniem, że poczytam sobie między tańcem spławika. Mój mąż opiekował się w tym czasie dziećmi - Jasiem i Zuzką. Ostatecznie zapomniałam o spławiku, przecierałam oczy, by dostrzec litery, słowa. Tak bardzo poruszyły mnie wyrazy, zdania, a ostateczny przekaz sprawił, że wróciłam do naszego domku letniskowego odmieniona. Uśmiechnęłam się do kota i podarowałam mu dwa okonie, utuliłam moje skarby z postanowieniem bycia lepszą mamą, a potem leżeliśmy z mężem w samych śpiworach na ganku i patrzyliśmy w gwiazdy. Już dawno nie było tak dobrze. Szkoda, że tak rzadko trafiają w moje ręce książki, które prowokują mnie do stawania się lepszą.

Duda 1 rok, 8 miesięcy temu
None

Przeczytałam tę wspaniałą książkę płacząc, ponieważ teraz wiem że nie tylko ja tak cierpię winię siebie Boga itd. Pomogła mi uwierzyć że warto znaleść te swoje dziecko z chmur, mąż nie chciał słuchać o adopcji denerwował się iż kupiłam te książkę i czytając płaczę ale gdy pewnego wieczoru po powrocie ze spacerku z psem mąż czyta książkę byłam zdumiona szczęśliwa a gdy po przeczytaniu powiedział jestem gotów z głosem drżącym.

kim 1 rok, 4 miesiące temu

Dodaj swój komentarz

*
*
*

Pamiętaj, iż komentarz musi być zgodny z regulaminem.

Twój email jest wymagany. Jednak nie martw się nie będzie on nigdzie wyświetlany. Jest to zabezpieczenie przed nieuczciwymi internautami którzy SPAM'ują.

Zarejestruj się aby móc dodawać komentarze bez ograniczeń!