Joanna Olech Dynastia Miziołków

Powinnam zacząć od słów: bardzo przepraszam. Za co? Za to, że audiobook ten dostałam kilka miesięcy temu i zamiast go przesłuchać zbierał kurz leżąc na półce z bajkami córeczki. Jakoś nie umiałam zabrać się do słuchania. 

Kilka razy nawet zdarzyło mi się usiąść przed  komputerem z myślą, że zaraz otworzę stację dysków ale zbyt dużo osób i rzeczy mnie rozpraszało. Raz mąż z tarasu krzyczał abym szybko przybiegła zobaczyć bociana , innego razu córka zrobiła siku do nocnika i trzeba było bić brawo a jeszcze innym razem teściowa dzwoniła z nowiną, że ślimaki zjadły jej wszystkie pomidory.

Ale w końcu mi się udało. Weekend u teściowej zapowiadał się dość nieciekawie. Pogoda pod psem, znajomi w pracy a mąż od czwartku jakiś naburmuszony chodził. Pozostało mi jedno – wziąć ze sobą laptopa i przesłuchać płytkę. Córkę uspałam koło południa, mąż z teściową wybrali się do lasu na grzyby a ja naładowałam sobie furę ziemniaków i popijając je maślanką słuchałam historii.

Zobacz recenzję innego audiobooka.

I wiecie co? Żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej. Dokładnie 3 godziny i 49 minut świetnej zabawy. Dynastia Miziołków Joanny Olech okazała się strzałem w dziesiątkę. Zakochałam się w całej tej Miziołkowatej rodzince. 

Bo jak tu się nie zakochać w matce, która ma 30 lat a zachowuje się jak dwunastolatka, która kantuje w karty, non stop gubi rękawiczki, płacze w kinie a dyrektora szkoły swojego syna nazywa Śledziowym Łebkiem. Dodać należy również , że co chwile zmienia zainteresowania od medytacji po siłownię a domownicy twierdzą, że przydałby się jej kurs gotowania. 

Zaraz po zwariowanej matce głową rodziny jest ojciec nazywany Papiszonem, który jest wiecznie roztargnionym i wiecznie głodnym maniakiem komputerów. 

W domu Miziołków mieszka również Kaszydło, która ma 4 lata i jest okropną kłamczuchą oraz skarżypytą. Jak przystało na małą dziewczynkę wierzy w Świętego Mikołaja i co chwilę przebiera się za królewnę. 

Jest jeszcze ukochany dzidziuś mamusi a dokładnie Anna Klementyna Natalia która podczas swoich pierwszych urodzin zjadła świeczkę z tortu.

Na koniec przedstawię Miziołka – głównego bohatera i narratora. Pisze pamiętnik i to właśnie dzięki niemu mamy zaszczyt poznać całą ich rodzinę.

Audiobook czyta Artur Barciś , którego głownie znamy z takich seriali jak Doręczyciel, Ranczo czy Miodowe Lata. Moim zdaniem Pan Artur idealnie wcielił się w rolę dwunastoletniego bohatera jak na prawdziwego aktora przystało.

Artur Barciś czyta m.in o dniu Prima Aprilis w którym Miziołek zaszył tacie nogawki w spodniach, do cukierniczki nasypał soli oraz na krześle nauczycielki położył odpakowany serek topiony. 

Opowiada nam również historię szczura Gutka, który uwielbiał kraść pety z popielniczek a raz jednego zjadł i się zatruł. Gutek po pewnym czasie okazał się panią Gutkową i urodził kilka małych szczurków. 

Dochodzi do mnóstwa śmiesznych sytuacji, teksty są komiczne a sama postać Miziołka po prostu rozbraja. Tak sobie myślę, że jest to opis zwykłej Polskiej rodziny i słuchając widzę sporo podobieństwa z moją rodziną np. mojej mamie babki drożdżowe pieką się na czarny kolor , a dziadek jest po to aby wnuki mogły go naciągać na batony.

Cena jak zwykle idealna czyli 24,90 pln – naprawdę polecam. Koszt jest niewielki a perypetie tej rodziny poprawią humor każdemu. 

Na okładce mamy Miziołka – piegowatego chłopca z dużymi zębami jak u królika. Czyli idealnie pasuje do opowiadania. 

Jeszcze raz zachęcam do przesłuchania albo chociaż do przeczytania. Ja ze swojej strony obiecuję, że zaraz po wypłacie lecę do księgarni i kupują książki Joanny Olech, gdyż pisarka ta jest rewelacyjna. 

Po przesłuchaniu audiobooka pora na spacer – zobacz co się dzieje we Wrocławiu.

Podobał Ci się artykuł?

Dodaj do  
Kopiuj link do podstrony
puncowianka
Autor: Oliwia Świątkowska
Jestem mamą rocznej Nikusi, studiuję zaocznie administrację, w tygodniu sprzątam, gotuję i biegam za moją córeczką. Takim moim małym marzeniem jest założenie klubu przedszkolaka, a więc ostro oszczędzam.