Zakończyliśmy konkurs Justynka i Tomek, w kto.rym do wygrania były trzy płyty CD "Justynka i Tomek - Magiczna Gitara". Zobacz, kto otrzymał nagrody.

Ze wszystkich otrzymanych zgłoszeń wybraliśmy trzy - niestety tylko tyle osób mogliśmy nagrodzić. Są to trzy mamy, które podzieliły się z nami swoimi sposobami na naukę liczenia.
Przeczytaj o płycie "Justynka i Tomek - Magiczna Gitara".Narodzone osoby
Pani Justyna z Warszawy, której pomysł to:
"Mój niezwykle mądry synek Staś ma dwa lata i dwa miesiące. Uczę go liczenia i rozpoznawania kolorów od dawna. Cierpliwie liczę z nim, gdy wchodzimy po schodach (mieszkamy na pierwszym piętrze bez windy). Liczymy klocki z podziałem na ich kolory. Liczymy kasztany, które zebraliśmy we wrześniu. Liczymy kredki, by sprawdzić, czy ich nie brakuje. Staś lubi liczyć moje palce. Liczy łyżeczki, które po umyciu pozwalam mu włożyć do szuflady. W zasadzie przy każdej czynności można cały czas powtarzać liczenie, bo dziecko przyjmuje to jako coś naturalnego i za nami to powtarza. Więc nie dziwi mnie, gdy na spacerze Staś liczy pieski w parku, dzieci na placu zabaw czy też szczebelki na drabince, po której próbuje się wspinać. I nieważne, że czasem myli liczby, z czasem będzie liczył znakomicie. Ma dopiero 2 lata i 2 miesiące. Wierzę, że za rok będzie zdecydowanie lepszy w liczeniu, w rysowaniu, w deklamowaniu wierszyków czy w śpiewaniu. Najważniejsza jest moja i jego cierpliwość, bo niecierpliwość dziecko zniechęca. A mój synek ma doskonałą pamięć i jeśli zapamięta, że coś mu nakazuję wbrew jego woli, to nawet w zabawie nie będzie chciał tego robić. A tak, to gdy przychodzą do nas goście, proszę, by policzył, ile jest osób, bo chciałabym zrobić herbatę dla wszystkich. Liczy, ile ma samochodzików w szufladzie. Liczy osoby spacerujące za oknem. Któregoś dnia będzie znakomitym matematykiem. Już ja tego dopilnuję :)"
Sposób
Pani Marty z Bydgoszczy:
"Ja moją Esterkę nauczyłam liczyć dość szybko:) Najlepszymi metodami była chyba zabawa w sklep. Brałyśmy do rączki plastkiowe warzywka i owoce, przy okazji je licząc. Jedno jabłuszko, drugie jabłuszko... Esterko, masz dwa jabłuszka. Jak mama zje jedno, to ile zostanie? Dodatkowo, córeczka nauczyła się też kolorów podczas tej zabawy! Potem doszło też pisanie na paluszkach kolorowymi mazakami cyferek. Bawiłyśmy się, aby Esteruś zapamiętała, jakie cyfry następują po sobie. Teraz, kiedy jest już większa, matematyki uczymy sie za pomocą zabawkowych pieniążków - to doskonała zabawa i nauka. Polecam wszystkim i pozdrawiam!"
A Pani Alicja z Bierunia proponuje:
"Ja mam sprawdzony i bardzo łatwy sposób. Wiadomo dzieci nie przepadają za nauką, więc połączyłam przyjemne z pożytecznym. Od dawna wiadomo, że dziecko najlepiej i najłatwiej uczy się bawiąc. Jak to robimy? Bierzemy talię kart i wybieramy same cyfry. Siadamy przy wspólnym stole mama, tata i Wojtuś (taka nauka sprawia że rodzina jest razem i wszyscy dobrze się bawią). No i najzwyczajniej gramy w "Wojnę" :) Im więcej osób przy grze (można zaprosić dziadków) tym bardziej rozbudowana nauka liczenia. Gdy wykładamy karty na stół maluch uczy się kolejności poszczególnych cyfr i zapamiętuje np. że 7 jest przed 9, czy że 1 jest pierwsza (najsłabsza). Dodatkowo prosimy Wojtusia, żeby nam policzył ile jest razem tych kart. Mama ma 2, tata 7 a Wojtuś 4. Kto wygrywa ? Która cyferka jest większa no i ile razem mamy na stole ? 7 i 13 ? Brawo ! A jeśli tatuś będzie w pracy to ile będziemy mieli razem 13 -7 to ... ? No i tak mamy rodzinną zabawę i naukę w jednym. Jeśli dziecko jest większe można stworzyć własne karty z wyższymi cyframi lub kłaść na stół po dwie np. 10 i 6 uznając, że jest to jedna karta o nominale 16 :) Szybko, łatwo i co najważniejsze skutecznie i przyjemnie."
Podobał Ci się artykuł?
Dodaj do