Przede wszystkim ma ono okazję przebywać ze swymi rówieśnikami, a więc uczyć się prawidłowych relacji z innymi, przestrzegania zasad, panowania nad emocjami itp. Bogactwo kontaktów pomaga też niejednokrotnie przezwyciężać nieśmiałość, uczy dzielenia się z innymi i zachowywania norm grupowych. Mimo plusów chodzenia do przedszkola, pierwszy dzień dla naszego malca może być bardzo trudny. W końcu radykalnie zmienia się jego otoczenie, to do czego jest przyzwyczajony, zarówno jeśli chodzi o miejsce, jak i o osoby oraz plan dnia. Warto więc wcześniej przygotować go do tych zmian.
Zoabacz zajęcia przygotowujące dzieci do przedszkola.
Rytm dnia
Dla wielu dzieci nowością jest, że w przedszkolu wszystko odbywa się według z góry określonego rytmu, który nie zawsze jest zgodny z tym, na co one mają aktualnie ochotę. Możemy im pomóc, jeśli wcześniej sami wprowadzimy w naszym domu pewien porządek dnia. Chodzi o to by przyzwyczaić maluchy, że pewne rzeczy takie jak jedzenie posiłku, mycie się, kładzenie się spać odbywa się o stałych porach wyznaczanych przez rodziców. Oczywiście bez konsekwencji w realizacji plan dnia na nic się nie przyda. Dlatego trzeba być odpornym na teksty w stylu „mamusiu proszę, jeszcze chwilę się pobawię”, które powtarzać się potrafią wielokrotnie, szczególnie gdy rodzic takim prośbom ulega. Dodatkowo owa dziecięca „chwila” jest na tyle nieokreślona, że może wydłużać się w nieskończoność. Warto też przyzwyczajać malucha do zostawania bez mamy i taty. Możemy na przykład na zasadzie wymiany usług poprosić koleżankę, by została z nim na godzinkę lub dwie.
Samodzielność
O ile w domu dziecko ma do dyspozycji rodziców niemal na każde zawołanie, o tyle w przedszkolu wychowawca ma pod opieką kilkanaście maluchów i musi między nich podzielić swoją uwagę. Stąd lepiej w przedszkolu funkcjonują ci, którzy są bardziej samodzielni. Jasną sprawą jest, że inne możliwości ma dziecko, które idzie do przedszkola w wieku trzech lat, a inne cztero- czy pięciolatek, niemniej pewne podstawowe czynności powinno wykonywać same. Przede wszystkim te związane z załatwianiem potrzeb fizjologicznych i higieną w tym względzie. I nie chodzi tu tylko o to, że wychowawca nie może z każdym maluchem wychodzić do ubikacji, ale też o to, że brak takich umiejętności może być nieprzyjemny w skutkach dla samego dziecka. Dodatkowo może wywołać śmiech czy przezwiska ze strony pozostałych członków grupy przedszkolnej. Kolejna istotna sprawa to umiejętność samodzielnego jedzenia, w tym w miarę sprawne posługiwanie się widelcem i łyżką. Pomocne też będzie, szczególnie w sytuacji, gdy grupa wychodzi na spacer, jeśli malec sam będzie umiał ubrać kurteczkę i nałożyć buciki. Na pewno wychowawca pomoże każdemu podopiecznemu w odpowiednim ubraniu się, ale też i pochwali, gdy zobaczy, że ktoś przynajmniej częściowo poradził sobie sam – to bardzo dobrze wpływa na poczucie wartości malucha oraz na dobre samopoczucie w przedszkolu.
Przeczytaj jak nauczyć dziecko pomagać innym.
Przygotowania bezpośrednie
Przed wyborem przedszkola dobrze jest skonsultować się ze znajomymi, którzy mają dzieci w podobnym wieku. Być może uda się zapisać naszą i ich pociechę do jednej grupy, wtedy obojgu będzie raźniej. Gdy już wiemy gdzie będzie uczęszczać, warto zapytać czy przedszkole nie organizuje Dnia Otwartego, a jeśli tak to wziąć w nim udział. Dajemy wówczas maluchowi możliwość wcześniejszego zapoznania się z nowym miejscem, co więcej możemy wzbudzić jego ciekawość i zainteresowanie. Później wystarczy te odczucia podsycać, mówiąc mu, jak to fajnie będzie w przedszkolu, że będzie się mógł bawić zabawkami, które widział i pozna wielu kolegów i koleżanek. W ten sposób budujemy w małej główce pozytywny obraz pójścia do przedszkola.
Do przedszkola czas wyruszyć
I w końcu nadszedł ten długo oczekiwany dzień. Postarajmy się, by rano nie było w nim zbytniego pośpiechu. Gdy trzeba, wstańmy wcześniej, zjedzmy spokojnie śniadanie i rozmawiajmy z maluchem o przyjemnych rzeczach. Jeśli chcemy, by nie bał się on zostać w przedszkolu, sami powinniśmy odsunąć na bok nasze obawy. Inaczej domyśli się on, że mama czy tato odczuwają niepokój, że udają radosnych, a tak naprawdę martwią się i ten stan na pewno udzieli się dziecku. Pamiętajmy też, by nie wydłużać niepotrzebnie pożegnania w przedszkolu. Zaznaczmy, że wrócimy po niego, gdy skończymy pracę, powiedzmy, że na pewno będzie mu tu dobrze i zostawmy pod opieką wychowawcy. Nawet jeśli maluch płacze nie wracajmy do niego: im szybciej zrozumie, że rodzic już wyszedł tym szybciej przestanie płakać. A nas niech uspokaja myśl, że wychowawca na pewno dobrze zaopiekuje się naszą pociechą. Postarajmy się też w ten pierwszy dzień przyjść po malucha o tej godzinie, o której odbierana jest większość dzieci. Niech nie myśli, że został samo, że zapomnieliśmy o nim. No i pamiętajmy, by porozmawiać o z nim o tym dniu, wypytujmy o szczegóły, zwracajmy jego uwagę na to, co mu się podobało itp. Możemy też pomyśleć o jakiejś nagrodzie za pierwszy dzień spędzony w przedszkolu.
Nawet jeśli te początkowe dni będą dla naszego dziecka stresujące, pamiętajmy, że przebywanie w grupie przedszkolnej jest dla niego dobre i pomoże mu w prawidłowym rozwoju. Bądźmy wyrozumiali, miejmy czas na wysłuchanie jego obaw, ale też nie zgadzajmy się, by pod byle pretekstem opuszczał zajęcia przedszkolne. Dołóżmy też starań, by pracować z nim nad opisanymi wcześniej umiejętnościami przydatnymi w nowym miejscu. I na koniec ważna rzecz: wychowawca w przedszkolu jest naszym sprzymierzeńcem w wychowaniu. Patrząc na naszą pociechę z zewnątrz, może dostrzec to, czego my nie widzimy, warto więc rozmawiać z nim i brać sobie do serca jego uwagi.
Komentarze
Przeczytałam artykuł i zgadzam się ze wszystkim co jest napisane, tylko dla mnie nie ma informacji na temat co zrobic gdzy dziecko nie chce bawic się z dziecmi, nie toleruje ich, nawet w piaskownicy, czy w gronie ciotecznego rodzeństwa, traktuje ich jak zło konieczne, traumą jest jego pobyt w przedszkolu, to jest na siłę zaciąganie go w aplauzie wrzasku, jest to dla mojego syna olbrzymi stres, płacze przez cały czas pobytu w przedszkolu, nic nie je, nie bawi z nikim, nic i nikt nie jest w stanie go do niczego przekonac. Mój synek ma 2 lata i 11 mcy, bardzo mało mówi zrozumiałych słów, dużo zrozumiałych dla mnie, lecz nie dla rówieśników, od 1 września tego roku "chodzi" do przedszkola,i myślę, że zrezygnuję i poczekam jeszcze rok, jak będzie mówił i będzie bardziej samodzielny, moje tłumaczenia nie dają skutku, nic do niego nie trafia, nie chce i już, jest mi go bardzo żal i boję się, że odbije sie to źle na jego psychice i na dalszym funkcjonowaniu.
ja przedszkole uwielbiałam, ale jak bedzie z moją córką to nie wiem. ale mam zamiar posłać ją do przedszkola w 3 roku zycia
Ja nie chciałam oddawac dzieciaczka do żłobka , dlatego siedze z nim w domku, ale do przedszkola zaprowadzę.
oj, prawda jest to stres dla przedszkolaków jak i dla ich rodziców. Szczególnie dla matek, które wcześniej były ze swoimi dziećmi 24h
Jak na razie nie wyobrażam sobie rozłąki dłuższej niz 2 godziny:)
gdy dziecko nie toleruje innych dzieci nie musi to oznaczać niczego złego. Może po prostu troszkę później dorasta do pewnych spraw i trzeba mu pozwolić na to, by w pełni otworzyło się, w swoim czasie. A doraźnie tłumaczyć i rozmawiać. Jeszcze przyjdzie czas gdy pociecha stanie się duszą towarzystwa. Cicha woda.... :)
To prawda mój maluch woli zabawy z dziećmi starszymi od siebie. Chyba maja ciekawsze pomysły:)
Oj to stres dla matek ,które były z dziećmi 24h na dobę!! zgadzam się! Ja małej nie zostawiłam dłużej niż 3 godziny i to z konieczności...
To normalne, ze jeśli nie musimy nie chcemy się rozstawać z naszymi skarbami. Ale gdy przychodzi taka potrzeba, zazwyczaj dzielnie bierzemy to na klatę ;) taka rola mamy, stanąć na wysokości zadania, blisko czy troszkę dalej, ale zawsze dla dobra dziecka
Po pewnym czasie dzieci przyzwyczajają sie do przedszkola:) najgorsze są pierwsze tygodnie...
albo czasami dni....:) Córeczka koleżanki po 2 dniach się zaklimatyzowala. Gorzej było z mamą:)
witam,
ja mam córeczkę w wieku 4 lat i z przedszkolem nie było problemu, bo ktoś mi dobrze doradził.(a nie chciała nawet stać koło innego dziecka). Jestem w Warszawie bez rodziny i moje dziecko jest jedynym maluchem wśród moich znajomych. Koleżanka doradziła mi aby chodzić z małą na zajęcia dla maluszków. Maja chodziła do Kids Planet przez 1,5 roku i tak sie uspołeczniła, że szok. Fajna opcja, niedroga no i z korzyścią dla wszystkich :) mama do Tesco na zakupy, Maja na 3 h na zajęcia:)do przedszkola weszła pewna siebie, bo przecież znała już piosenki, wiedziała jak się zachować w grupie itp. Jak mogę coś doradzić to polecam takie zajęcia na Kabatach akurat Kids Planet było fajne.