To wszystko wymaga od pierwszoklasisty pewnego wysiłku, nierzadko wiąże się ze stresem, obawą, że nie podoła się szkolnym wyzwaniom i tęsknotą za Panią z przedszkola i spokojem przedszkolnych ścian. Zadaniem rodzica jest więc pomóc maluchowi wejść w ten nowy i jakże inny od dotychczasowego, świat. Jednak z drugiej strony chodzi też o to by bazować na jego doświadczeniu. Będąc w zerówce, zaznał już smaku nauki. Chodzi więc o to by budować w nim pozytywny obraz bycia uczniem, pokazać mu jak fajnie, że umie już sporo, a teraz będzie mógł nauczyć się jeszcze więcej: czytać pisać i liczyć. Można dowartościować go, mówiąc, że już nie jest maluchem, który nic nie potrafi.
Przeczytaj o zmiane szkoły przez dziecko w czasie roku szkolnego.
Oswoić nieznane
Dobrze jest jak najdokładniej uświadomić dziecku co go czeka w szkole. Opowiedzieć jak wyglądają lekcje, że w szkole będą też inne dzieci starsze od niego i nie należy się ich bać. Należy pamiętać, by wszystko przedstawiać w pozytywnym świetle, w żaden sposób nie straszyć szkołą nie sugerować, że nie jest gotowe do udziału w lekcjach, że czegoś nie potrafi, nie umie. Takie słowa mogą jedynie zaszkodzić i zestresować malucha a przecież chodzi nam o skutek wręcz odwrotny. Można też wcześniej wybrać się do budynku szkoły i pokazać dziecku gdzie będzie się uczyć, gdzie są ubikacje itp. Jeśli dziecko wcześniej chodziło do przedszkola będzie miało trochę łatwiej bo jakieś zasady musiało przestrzegać już wcześniej. Nie zaszkodzi jednak podkreślić, że we wszystkim powinno słuchać nauczyciela i gdy czegoś nie wie albo potrzebuje powinno zwracać się do niego. Nowością za to, może być konieczność siedzenia w ławkach warto więc naszą pociechę uczulić, że nie może biegać po sali w trakcie zajęć ani siadać gdzie mu się podoba. Generalnie zawsze – nie tylko przed pierwszym dniem, starajmy się budować autorytet nauczyciela przez wyrażanie się o nim z szacunkiem i sympatią. I co bardzo ważne, gdy nasza pociecha będzie się skarżyć na niego, najpierw porozmawiajmy spokojnie z nauczycielem – on jest po naszej stronie.
Fajna szkoła, fajne rzeczy
Pomocne w pokonaniu lęku przed szkołą i uprzyjemnienia pobytu mogą być wspólne zakupy przedmiotów potrzebnych pierwszakowi do rozpoczęcia edukacji. Często rodzice te zakupy robią sami, bo zajmują wówczas mniej czasu. Jednak warto zarezerwować go trochę więcej i zabrać naszego potomka ze sobą. Niech uczestniczy w wyborze plecaka, piórnika, zeszytów. Jeśli sprawią mu one radość to pójście do szkoły będzie powodem owej radości. Bo przecież dlatego te wszystkie zakupy. Z drugiej jednak strony nie można dać maluchowi pełnej wolności wyboru, szczególnie jeśli chodzi o plecak. Dopilnujmy by przede wszystkim był on wygodny i nie prowadził do wad kręgosłupa. Tak więc niech posiada szerokie paski z możliwością regulacji i usztywnioną ściankę przylegającą do pleców noszącego. Po zakupach warto podtrzymywać radość z nowych rzeczy, wspólnie obejrzeć je kilka razy, przejrzeć książki itp.
Czas do szkoły
Dzień przed rozpoczęciem roku szkolnego powspominajmy nasze szkolne przygody. Jeśli mamy jakieś zdjęcia z tamtych czasu obejrzyjmy je razem z dzieckiem. Wieczorem postarajmy się, by dziecko położyło się wcześniej spać. Możemy znaleźć jakieś radosne opowiadanie o szkole i przeczytać mu je na dobranoc. Jeśli widzimy, że się czymś denerwuje uspokójmy je mówiąc, jak jutro będzie wspaniale, zapewnijmy o naszej obecności i wsparciu. Rano na śniadanie przygotujmy to, co maluch lubi najbardziej, zróbmy z tego radosną niespodziankę. Śmiejmy się z nim i żartujmy opowiadając zabawne historie. Oczywiście by było to możliwe trzeba odpowiednio wcześniej wstać. I co bardzo ważne nie spieszmy się, nie wprowadzajmy nerwowości w ten dzień. Zaplanujmy wszystko tak byśmy spokojnie zdążyli na rozpoczęcie roku szkolnego. I pamiętajmy w tym dniu pozytywnych słów nigdy nie za wiele. Okażmy dziecku, że wierzymy, w to iż sobie poradzi. Odprowadźmy je tam gdzie ma mieć pierwsze zajęcia. Pamiętajmy, że może zagubić się w nowym budynku i w tłumie ludzi. Pożegnajmy się wtedy, gdy upewnimy się, że jest pod opieką nauczyciela. Tak samo zróbmy i w drugim dniu.
A gdy już zajęcia się skończą, zróbmy wszystko, by przybyć po naszą latorośl na czas, nie stresujmy go dodatkowo czekaniem, bo myśli, że tato albo mama zapomnieli o mnie, na pewno pojawią się w małej główce. I miejmy w tym dniu dużo czasu tylko dla niego. Niech opowiada o tym co się działo, tyle ile potrzebuje, a i my nie dawajmy mu spokoju zadając pytania o szczegóły. Chodzi o to by dziecko wypowiedziało wszystko co w nim się nagromadziło po pierwszym dniu w szkole. Wyłapujmy wszelkie niepokoje i rozmawiajmy o nich, ale też podkreślajmy to, co radosne w jego opowieści i chwalmy, nawet jeśli to będzie czasem na wyrost.
Im szybciej nasze dziecko polubi szkołę tym łatwiej będzie mu w niej funkcjonować. Obowiązki szkolne na początku zawsze będą uciążliwe, ale stopniowo pierwszoklasista przyzwyczaja się do nich. Tak naprawdę najważniejsze jest jego nastawienie do szkoły i my jako rodzice powinniśmy zrobić wszystko by było ono pozytywne, nie lekceważyć żadnych obaw, które komunikuje nam dziecko, wspierać je i okazywać dumę z każdego nawet najmniejszego osiągnięcia. I pamiętajmy, że dziecko jest pod opieką doświadczonego pedagoga, który miał już do czynienia z wieloma uczniami. Nie martwmy się więc, że naszej pociesze dzieje się krzywda, lecz starajmy się ufać nauczycielowi. Wtedy i pierwszakowi będzie łatwiej się przyzwyczaić do szkolnych wymagań.
Komentarze 18
ja mam pierwszy dzień szkoły w październiku. już się nie moge doczekac :) a co do pierwszoklasistów to trzymam mocno za nich kciuki. maluchy nie dajcie się! samych szóstek życzę
pierwszy dzień w szkole jest dla dziecka jak pierwszy dzień w pracy dla dorosłego. wielka trema, presja, niepewność. ważne jest by pomóc maluszkowi przełamać negatywne emocje. maluch chętnie posłucha jak radzili sobie w różnych sytuacjach jego rodzice. Ważne by te historyjki nie były wyidealizowane, ale żeby dziecko wiedziało że trudne momenty zdarzały się każdemu, ale sa to tylko momenty, które mijają i w szkole może być bardzo fajnie
Szkoła jeszcze długo przede mną., mam nadzieję, że zdąze sie się przygotować do tego wielkiego wydarzenia:)
ach ta wstrętna szkolna dyscyplina... najfajniejsze z tego wszystkiego jest kupowanie wyprawki :)
Przede mną pierwszy dzień w przedszkolu niedługo...chyba bardziej się stresuje niż córeczka....
Jest to ogromny stres dla pierwszoklasistów, no bo przecież stają sie bardziej dorośli, samodzielni...:) powodzenia!
Na pewno będzie dobrze!
emilias292, najgorsze są pierwsze 2-3 dni, później jakoś to będzie, ale skoro córeczka się zbytnio nie stresuje, należy być dobrej myśli
Trzymam kciuki!1
ja wczoraj rozmawiałam ze szwagierka i mówiła ze ma straszne kłopty z synkiem w przedszkolu przez bigos :D mały juz od tygodnia nie chce chodzic do przedszkola bo na obiadek byl bigos i panie go zmuszały do jedzenia. ma teraz traume, wpada w histerie i nie chce isc do przedszkola
Nie stresuje się bo za bardzo jeszcze się nie orientuje ,że będzie bez mamy!! a mama bez niej!! Jestem dobrej myśli ale stres jest niesamowity....tysiące pytań,obaw...
Początki zwykle bywają trudne, ale potem będzie już z górki.
puncowianka, to chyba dość częste - konflikty pani-niejadki na tle jedzonkowym. że też tak trudno paniom zrozumieć, że dzieci nie lubią pewnych potraw. :)
z bigosem to trudna sprawa, ale pamiętam, że kiedy nam w szkole dawano mięso, którego nie lubiliśmy, zakopywaliśmy je w ziemniakach, które wolno było zostawić ;D
ja nigdy nie lubiała miodu i zawsze jak była bułka z miodem chowałam wszystko do fartuszka..Potem wszystko było brudne, pani przedszkolana znalazła bułke i zawsze kazała mi zjeśc. Oj płakałam, wymiotowałam itd. Tragedia, mam uraz do miodu teraz;P I do przedszkolanek, które mogły mi dać coś innego do jedzenia.
Moja mała lubi miód ...
własnie najgorsze jest to wmuszanie.... przeciez maluch tez moze po prostu nie lubic niektórych rzeczy
FAJNE