Często też rodzice adopcyjni, którzy z przyczyn zdrowotnych nie mogą mieć dzieci, obawiają się wstydu związanego z ewentualnym upublicznieniem ich bezpłodności. Pojawia się też obawa, czy po uświadomieniu dziecku, w jaki sposób znalazło się w rodzinie, przestanie ono kochać swoich rodziców adopcyjnych, bądź też jego miłość do nich będzie mniejsza.
Przeczytaj dekalog dobrego rodzica.
Tymczasem w Stanach Zjednoczonych i w Europie Zachodniej fakt przysposobienia najczęściej nie jest tajemnicą, a małżeństwa, które zaadoptowały dziecko cieszą się wyjątkowym szacunkiem pośród znajomych, sąsiadów i dalszej rodziny.
Decydując się na przysposobienie dziecka opuszczonego, większość rodziców deklaruje, że nie będzie ukrywać tego faktu przed nowym członkiem rodziny. Później jednak, ta trudna rozmowa jest odkładana na bliżej nieokreśloną przyszłość.
Rodzice, którzy nie informują dziecka o adopcji, żyją w ciągłym lęku związanym z nieustanną obawą, czy dziecko nie dowie się o swojej przeszłości samodzielnie, albo od osób trzecich. Odpowiednio przygotowana rozmowa z pewnością będzie lepszą okazją do zakomunikowania mu tej ważnej prawdy. W przypadku brutalnego, czy też przypadkowego poinformowania dziecka o jego pochodzeniu przez osoby trzecie, może dojść do silnego szoku i idących za nim problemów emocjonalnych, nie wspominając już o poważnym podważeniu wiarygodności rodziców w oczach dziecka.
Dziecko ma prawo do poznania własnej przeszłości i przede wszystkim do życia w prawdzie. Zazwyczaj, kiedy to rodzice nie wahają się powiedzieć znajomym i najbliższym sąsiadom o tym, że ich dziecko jest przysposobione, reakcja otoczenia jest pozytywna. Rodziny adopcyjne spotykają się z zainteresowaniem, troską i licznymi ofertami pomocy.
na podstawie: www.adoptuj.pl
Komentarze
moim zdaniem najlepiej powiedziec jak najwczesniej. kolezanka ma dowiedziala sie od rówiesników jak była w gimnazjum i to był najwiekszy szok dla niej.
Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, nie wiem jak sam zachowałabym się. KIedy powiedzieć dziecku? Każde dziecko jest inne i inaczej zareaguje. Na pewno to jest wielki szok.
Moim zdaniem nie warto ukrywać przed dzieckiem faktu adopcji. Gdy sprawa się wyda dziecko może interpretować to w ten sposób, że skoro rodzice zataili przed nim to, że jest adoptowane to jest w adopcji coś złego, wstydliwego. Przede wszystkim trzeba stawiać na prawdę. Każdą więź trzeba budować w oparciu o szczerość. Nie można budować rodziny na niedopowiedzeniach i sekretach. Gdy tylko dziecko będzie na tyle duże, żeby zrozumieć, czyli wydaje mi się, że jest to wiek przedszkolny, należy mu prostymi słowami, pełnymi miłości, powiedzieć jaka jest sytuacja. Zawsze jednak należy podkreślać jak bardzo się je kocha i nie tylko o tym mówić, ale okazywać mu to każdego dnia. Taka dojrzała postawa na pewno opłaci się i przyniesie korzyści dziecku i rodzicom. Adopcję trzeba traktować normalnie, bo jest to coś normalnego. Dziecko adoptowane nie jest gorsze od biologicznego, nie jest też mniej kochane.
uważam, że dziecko powinno dowiedzieć się jak najwcześniej, wtedy nie będzie to dla niego szokiem i lepiej to zniesie. pozwoli to także uniknąć nieprzyjemności pt. "Dlaczego przez tyle lat mnie oszukiwaliście!?"
zgadzam się z katheriną39 - nie można dopuścić, żeby dziecko fakt adopcji traktowało jako coś wstydliwego, a tak nieraz jest to odbierane
Jest to bardzo trudny temat, ponieważ za każdym razem czy kiedy dziecko będzie małe, czy już w wieku nastoletnim, kiedy się dowie, że było adoptowane będzie smutne. Jedne dzieci przyjmują to trochę lepiej inne mogą czuć sie oszukane itd. Myślę, że jest to sprawa indywidualna. Zależy wiele od charakteru dziecka. Dorosli sami powinni wyczuć, iż już pora o tym porozmawiac itd. Jednak nie może to być zbyt późno, tak że dziecko dowie się np. od osób trzecich.
Ja również jestem za powiedzeniem prawdy najwcześniej jak to możliwe. Lepiej wytłumaczyć dziecku jak bardzo się go pragnęło i jakie to szczęście, że się je wreszcie znalazło i że się je pokochało z wielką wzajemnością niż ukrywać i mieć tak dużą tajemnicę. Maluch dorastając będzie się wtedy umacniał w tym fakcie i na pewno nie będzie to tak wielki szok jak wiadomość np. po 18 urodzinach - gdzie jest się wtedy w wieku nastolatka pełnego buntu.
wascin, 18 lat to już raczej wyciszenie, nie ma takich problemów, najgorzej jest chyba w wieku 13-16 lat
tez uwazam ze dziecko w wieku 13-16 lat jest najwiekszym buntownikiem. ochh pamietam po sobie
trzeba umiejętnie porozmawiać, można najpierw pójść do psychologa i popytać jak przeprowadzić umiejętnie rozmowę z dzieckim. Trudna rozmowa a jeszce trudniejszy szok dla dziecka
najlepiej byłoby porozmawiać z psychologiem, niestety niektórzy nie mają tej możliwości. Zastanawiam się czy nie lepiej od małegodziecku powtarzać ,że jest adoptowane... choć chyba to nie jest dobry pomysł, mogłoby poczuć się gorsze, niezrozumieć itd
według mnie jak najszybciej
Ja bym zapytała psychologa
wlasnie jestem w tej sytuacji.moja coreczka ma 10 lat i jeszcze nic nie wiem.boje sie z nia porozmawiac na ten temat.naprawde sie boje.mam tez w glowie zeby jej nic nie mowic ale nie wiem co bedzie jak sie dowie od jakiegos zyczliwego:((wierzcie mi nie chcielibyscie byc w mojej sytuacji.najpierw szczescie a teraz strach:(
Tatus 1 , a moze najpierw wy jako rodzice zasięgnijcie porady psychologa. Na pewno podpowie. A moze jakos neutralnie wypytac córke czy wie co to jest adopcja, lub co o tym sadzi. Jejku nawet nie umiem sobie wyobrazić co teraz czujecie z żona.Adopcja córki już świadczy o waszej dojrzałości i wytrwałości.Zyczę żeby córka przyjęła to tak jak sobie wymarzycie Trzymam kciuki!!!
Wypowiem się jako osoba adoptowana przez ojczyma. Jak najbardziej jestem za mówieniem dzieciom, że zostały adoptowane i to jak najwcześniej. Nawet nie wiem jak się dowiedziałam o tym, że mój TATA mnie adoptował. Było to dla mnie naturalne, przez to, że fakt adopcji nie był tajemnicą. Ojciec biologiczny nigdy mnie nie interesował (czy żyje, czym się zajmuje, jaki jest). Dla mnie był skreślony - nie zasługiwał na moje zainteresowanie, skoro sam się nigdy mną nie interesował i nie łożył na moje utrzymanie. Siostra natomiast inaczej uważała. Chciała go poznać, ale śladów szukała za plecami rodziny. Mając dwadzieścia kilka lat poznałam go (sam nas znalazł), dalej uważam, że nie był wart mojego zainteresowania.
Ku pokrzepieniu serc rodziców adopcyjnych: moim TATĄ zawsze będzie ten, który był przy mnie jak dorastałam.
Dowiedziałam się, że mój ojciec nie jest biologicznym ojcem w wieku 35, nie był to dla mnie dobry okres. Całe życie czułam, że coś jest nie tak chociaż nigdy nie zaznałam różnicy w traktowaniu z moim rodzeństwem, ale może pewne sprawy poukładały by sie inaczej gdybym wiedziała wcześniej, dlatego jestem za mówieniem o adopcji jak najwcześniej albo w ogóle!!! Kocham mojego ojca, który mnie wychowywał i jestem mu wdzięczna, że był ze mną.
Jestem mamą adopcyjną. Moja córeczka ma 3 latka i myślę, że jeszcze 2-3 lata i będziemy musieli jej powiedzieć. Chociaż nie uważam, że bedzie to dla niej szok, ponieważ u nas w domu słowo "adoptowana" nie jest obce zwłaszcza, że obracamy się w gronie ludzi, którzy również jak my są rodzicami adopcyjnymi.
Witam,,,mam 26 lat,, po 24 latach przez przypadek usłyszałam ze zostałam adoptowana razem z młodszym bratem,,, od wielu lat czułam że coś jest nie tak gdyż rodzice adopcyjni zwracali większą uwagę na wychowanie syna niż córki,,,ja zawsze byłam odrzucana,,,,niestety usłyszałam to od obcej mi osoby..a rodzice adopcyjni powiedzieli mi że nigdy mi nic nie wyjawią a na dzień dzisiejszy wiem że mam dość spore rodzeństwo....Jest to dla mnie dramat gdyż rodzice biologiczni nie chcieli mnie i adopcyjni również,,,mam syna 4 latka i nawet jego odrzucili jak tylko się urodził,,,zawsze mówili że to nie jest ich wnuk teraz przynajmniej wiem czemu,,,Mam bardzo duży żal do nich,,,skoro mnie nigdy nie akceptowali to teraz wiem czemu mojego synka również....Tacy ludzi nie powinni być rodzicami,,,skoro uważali tylko synka za swojego,,,ponieważ rodzeństwa dom dziecka nie mógł rozdzielić więc wzięli mnie na doczepkę,,,tak się nie robi dziecko to nie śmieć...